Z biegiem lat stałem się
KOLEKCJONEREM ŻYCIA.
Dostrzegam je,
a później pieczołowicie
układam w głowie.
Zbieram momenty,
zdarzenia i ludzi.
Kocham życie
i się uśmiecham.
Choć dobrze wiem,
że wielu z Was
może mieć mi to za złe…
Z wyrazami szacunku
Robert Gorczyński
Autor tekstu i grafiki
(Wszelkie Prawa autorskie zastrzeżone).
Gdy miałem osiem lat wykombinowałem sobie, jak narysować staropolskiego Orła Białego w Złotej Koronie. Dziś opowiem Państwu jak to się robi: Rysowanie zaczynamy od brwi i piór nad głową Orła. Następnie rysujemy oko. Później dziób, a dalej – dwiema liniami – schodzimy, od głowy do szyi i dalej, przez tułów, aż do ogona. W dalszej kolejności dorysowujemy dwa, dumnie wznoszące się skrzydła i silne nogi ze szponami. I sprawa prawie gotowa! Reszty dopełniają pióra. Na zakończenie nakładamy Naszemu Orłu Białemu symbol najwyższej godności, czyli złotą, zamkniętą koronę z krzyżem lub bez krzyża (decyzję w tej sprawie pozostawiam Państwa osobistemu osądowi…). I tyle… Prawda, że proste?! A może ktoś z Państwa narysuje i opublikuje pod tym postem swoją własną wersję Naszego Orzełka? Byłbym przeszczęśliwy!
* Dodam, że po raz pierwszy Orła Białego w tej postaci narysowałem w czasach, gdy Polska była zdominowana przez ZSRR, a oficjalne godło państwowe odarto z korony. Mam też nadzieję, że już na zawsze „Orzełek Biały w Koronie” (jak go w tamtych czasach, ściszonym głosem nazywano), będzie dumnym symbolem Niepodległego Państwa Polskiego. I że nikomu nie przyjdzie do głowy, by z tym symbolem na czapce, bratać się z rosyjskim, putinowym, krwawym okupantem, kontynuatorem złowrogiego ZSRR. Z wyrazami szacunku Robert Gorczyński Polak, Europejczyk, Demokrata, Twórca i autor Magazynu WRZASK! (Wszelkie Prawa autorskie zastrzeżone) * P.S.: A jeśli ktoś z Państwa zastanawia się, skąd u ośmiolatka tego rodzaju pomysły? Odpowiem, że w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, kościańskie mieszkanie moich rodziców, od czasu do czasu, odwiedzał brat mojej babci: pułkownik Alfons Roman Fengler, artylerzysta, oficer generała Andersa, uczestnik Bitwy Warszawskiej, walk pod Monte Cassino i wielu innych batalii. A wtedy niewielkie mieszkanko w wielkopolskim Kościanie zmieniało się w coś w rodzaju sztabu generalnego albo londyńskiego salonu, w którym dyskutowano o historii, polityce i kulturze. Natomiast mały „Robcio z Wiosny Ludów” słuchał i… Rysował swoje Orzełki… I rysuje je do dziś…
Najnowsze komentarze