RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

Month: Wrzesień 2015 (page 1 of 3)

Uwielbiam cukierki.

Czasem pod postacią pięknych kobiet.
Czasem pod postacią dobrej książki.
A czasami jako kieliszek słodkiego mołdawskiego wina…

Tak…
Uwielbiam cukierki.
A wszystko o czym napisałem wyżej,
To tylko ich Cudowna Odmiana…
🙂

Nie mam nic przeciw ofiarom wojen.

Bezwzględnie należy Im pomagać.
Uwielbiam też np. Polskich Tatarów, którzy od wieków mieszkają z nami. I wspólnie z nami wiele razy bronili granic Rzeczypospolitej.
Szanuję Ich i są to MOI BRACIA.

BOJĘ SIĘ natomiast masy – żywiołu – tysięcy – młodych – energetycznych ludzi, za którymi przyjdą następni i zaczną narzucać nam swoje obyczaje,
a później i swoje prawa.
Tego się boję i już.
Czy tak trudno to zrozumieć?

Są takie miejsca.

I każdy je ma…
Tam miękną nam nogi
(gdy do nich wracamy).
Tam Słońce świeci jakoś inaczej.
Tam ziemia, powietrze i woda
Największą siłę mają przyciągania…

Te miejsca, każdy z nas oznacza po swojemu.
I każdy z nas rozumie inaczej.
Lecz wszyscy te miejsca nazywają tak samo.
Krótkie, magiczne słówko:
Dom.
🙂

Są jeszcze na tym Świecie Rycerze.

I czasami Ich nie rozumiemy.
Bo idą swoją własną drogą.
Mają ostre miecze.
I tną nas, gdy uznają że błądzimy.
Ale mają czyste serca.
I takie serca są jak szczepionka.
I boli Nas.
Bardzo boli… ale potem zdrowiejemy!

Bo są jeszcze na tym Świecie Rycerze.

A kiedy któryś z Nich odchodzi.
To cierpimy najbardziej i najszczerzej.
Cierpimy…
Bo czujemy jak wiele nam zabrano.
A to co odeszło
Było mocne
Ostre
LECZ PRAWDZIWE.

Szanownemu Panu Dyrektorowi, Świętej Pamięci Leszkowi Michalczakowi, wiersz ten poświęcam.

Człowiek o nikczemnej twarzy.

Według pewnej wielkiej gazety to ja.
A dlaczego?
Bo obawiam się tłumów młodych ludzi,
którzy biją się z węgierską Policją.
Bo obawiam się tych,
którzy bez pozwolenia przechodzą przez ogrodzenie.
A dla mnie graniczny słup to rzecz święta.
To znak, że muszę uszanować wolę właścicieli danej ziemi.
CZYTAJ DALEJ

Nie potrzeba wyjaśnień.

Przecież nic się nie stało.
I nie potrzeba wyjaśnień.
Tak mówisz.
Ale nasze milczenie przestaje być milczeniem.
(Ten brak słów staje się słowem).

CZYTAJ DALEJ

Kocham Wszystkich Których Kochać się da.

I nie jestem w tym ani wybredny, ani samolubny.
Po prostu nauczyłem się wyciągać wnioski.
🙂

Na ramieniu.

Tego ceń Człowieka, na którego ramieniu
Oprzeć się możesz, kiedy zawiedzie Cię nadzieja.
I możesz mieć wielkie marzenia…
Może też zjawić się „ideał”…
Ale nie daj się zwieść!
Pomoc i sympatia bardzo rzadko pochodzi z piedestałów.
Pomoc i sympatia jest zwyczajna.
Bywa też szara i zakurzona.
Bywa smętna, pokręcona i dziwna.
Czasem też nazywa się przyjaźnią.
Tak bez odlotu…
Jak zwyczajni i szarzy najczęściej są ludzie.
Bo miłość niejedno może mieć imię.
Często nadchodzi bez skrzydeł i bez chwały.
Jest niewidzialna.
Nadciąga w ciemnej godzinie.
Tak po Końcu Świata…
Jasne i bolesne bywa zmartwychwstanie.

Naszej Kochanej Izie, której niebo najciemniejsze jest przed Świtem.
Teraz…
A przecież to tak szybko minie.
🙂

Cisy.

Pośród gór cisną się cisy.
Pną się cisy między kosodrzewiną.
Tłoczą się między limbami.
I przedzierają się przez korale, ciupagi, chałupki, kapelusze i kierpce…
I z zachwytem patrzą na szczyty.
I podziwiają wschody i zachody Słońca

A przyjeżdżają cisy w góry raz do roku.
I chodzą sobie spokojnie.
I jadą kolejką.
I idą sobie ulicą.
(I są bardzo szczęśliwe)
Takie właśnie są cisy.
Te NASZE CISY!
Jedyne takie w rodzinie…

Bachurce i Stefkowi wiersz ten dedykuję.

Wyćwicz w sobie tę umiejętność.

Umiejętność prawidłowej oceny.
Umiejętność odróżniania.
Bo czarne odróżniać trzeba od białego.
A jasne od ciemnego.
I niech cię nie oczaruje.
Niech nie zwiedzie cię feeria barw.
Bo za barwami stoi jedno i to samo:
Blask i cień.
I jakie by one nie były:
żółte, niebieskie, pomarańczowe czy zielone…
Zawsze będą tylko dwie.

Older posts

© 2020 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑