RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

Month: Listopad 2016 (page 1 of 2)

Sekretne życie Jean’a.

Jean…
w cielistych spodniach, z torbą z żółtej skóry,
w wysokim golfie z wełny shetland natural,
w czarnych lakierkach na bose stopy
i w dużych przeciwsłonecznych lustrzankach pod kędzierzawą, blond fryzurką…
(oto prawie kompletny opis postaci!)
Jean…
ucieka szeroką ulicą przed ścigającymi go panami w kapeluszach z wąskimi rondami i w prochowcach…
Mężczyźni, w przeciwieństwie do ściganego, nie przywiązują nadmiernej uwagi do wyglądu.
Dla nich ważniejszy był pościg.
(tak – oczywiście – to Policja!)
Jean…
Zgrabnie przeskakuje parkan,
później płot,
a następnie, z gracją, wspina się na mur.
Policjanci…
Żonaci panowie z brzuszkami, po czterdziestce,
Muszą chwilę pomyśleć zanim zlokalizują zardzewiałą, zieloną furtkę,
dzięki niej…
(może i bez gracji Jean’a!),
nadrabiają stracone sekundy.
Jean…
Policjanci…
Policjanci…
Jean…
Dynamika pościgu narasta!
Atmosfera się zagęszcza!
(w tle słychać jazzowy podkład muzyczny, jak w najlepszych filmach z brudnym Harry’m).
I nagle akcja się urywa…
Jean zdejmuje okulary.
Policjanci stają w miejscu i ściągają kapelusze.
Podkład muzyczny milknie.
Jeden moment.

Chwilę później wszyscy razem piją kawę i śmieją się z niedociągnięć.
Potem Jean sięga do kieszeni.
Szuka czegoś nerwowo i wyciąga komórkę.
(Szesnaście nieodebranych połączeń!)
Oddzwania.
W jednej chwili przestaje być zawadiackim dandysem.
– Tak Sophie, Oczywiście Sophie, Nie gniewaj się Sophie, Będzie jak zechcesz, Sophie.

I to już koniec zdjęciowego dnia.
Jean wraca do domu i potulnie zakłada pantofle,

Natomiast dwaj niechlujni dotąd stróże prawa
wracają do swojej roziskrzonej garderoby i spod ton lateksu wydobywają na wierzch drabinki.
Dla nich dzień jeszcze się nie skończył.
Wręcz przeciwnie!
Oni dopiero teraz zaznać muszą życia.

A to publikuję tak dla pamięci.

Że była kiedyś inna rzeczywistość.
I chociaż moje aspiracje i horyzonty w pełni mieszczą się w obecnych granicach,
to jednak w głębi duszy pamiętam,
że swego czasu, wraz z Braćmi: Litwinami, Białorusinami i Ukraińcami,
tworzyliśmy Wspólne Dzieło, które skutecznie krzyżowało plany moskiewskich imperatorów.
P.S.: A i Tatarzy się ucieszą z tych moich wspominków… 🙂

Którędy droga?

Zanim zniknie muszę spojrzeć na zegarek.
Tu rządzi teoria względności.
Wystarczy, że przez chwilę nasze spojrzenia się nie zgrają,
to Ty będziesz wiecznie młoda,
a ja, w mgnieniu oka, zostanę starcem.
Podobno czasoprzestrzenne kontinuum,
to wielka sala rozświetlana blaskiem teraźniejszości.
I w zasadzie wszystko można przewidzieć,
kłopot jedynie w tym,
że nikt nam nie podał rozkładu.

Byty!

Niech to będą Pobyty,
I dzięki nim niech będę… Obyty,
A po śmierci… Przebyty,
I oby tylko rajskie takie były…

A nie jakieś tam… Odbyty,
Piekielne,
Tylne,
I czarne,
Upstrzone bolesnymi hemoroidami…
A fe…
🙂

Kocie Oczy.

Zawsze przeczuwałem, że koty mają w sobie coś z węży.
Słyszałem kiedyś opowieść o człowieku, który trzymał w domu pytona.
Przyrodnik ów był bardzo tolerancyjny dla swego pupila i nie zamykał go w terrarium.
Pyton ten przechadzał się więc swobodnie po jego mieszkaniu.
I każdego dnia rósł i robił się coraz większy.
Aż w końcu zaczął układać się przy łóżku swego chlebodawcy.
Pyton leżał i się nie poruszał.
(I trwało to całe godziny…)
Aż w końcu właściciel węża zaniepokoił się i poszedł do weterynarza.
Opowiedział lekarzowi swoją historię i… włosy stanęły mu dęba!
Medyk poradził mu by oddał swojego „pupila” do zoologicznego ogrodu,
Zdaniem eksperta wąż ów zyskał dojrzałość i zaczął porównywać swoją długość z rozmiarem potencjalnej ofiary…

Niedawno słyszałem podobną opinię o kotach.
Podobno jedyne co nas przed nimi ratuje, to ich niezbyt pokaźny rozmiar…

Twarz Pana Boga.

Ktoś namalował ją wieki temu na białej ścianie.
Pewnie nie rozumiał, że według Kościoła nikt nie powinien wiedzieć jak ona wygląda.
Zapewne nie był też świadom ów malarz tego,
że w natchnieniu mimowolnie skopiował wyobrażenie Greków o obliczu Zeusa.
A jednak powstała…
Twarz Pana Boga.
I dla wielu innych ludzi taka ona właśnie jest:
Twarz starszego mężczyzny zatroskanego losami Świata.

Kłopot tylko w tym, że do tego Ojca można dziś mieć całkiem sporo żalu i pretensji…

Cesarz.

Nigdy nie miałem zaszczytu poznać Najjaśniejszego Pana osobiście
ponieważ był łaskaw przejść do historii
zanim pojawiłem się na tym Świecie.
Po raz pierwszy spotkałem Najjaśniejszego Pana
w szkolnym podręczniku.
Pojawił się na stronie 126
w bardzo eleganckim mundurze z orderami i pióropuszem.
Stał na podeście i pozdrawiał żołnierzy idących na Wielką Wojnę.
Z tego co wiem, ta wojna stanowczo przerosła wyobrażenia Najjaśniejszego Pana.
W efekcie okoliczności zmusiły Jego Wysokość do abdykacji.
Wielka szkoda, że Najjaśniejszy Pan podjął tak radykalną decyzję,
a Moi Przodkowie znosić musieli terror pewnego wyjątkowo wrednego kaprala z niedorzecznym wąsikiem!
Ale czy mogę winić za to Cesarza?
🙂

Droga Be.

Opowiedziałem Ci jak powstał „Wielki Polny Wąż”.

Solą w oku Putinowi ten znak.

I wcale się nie dziwię!
Bo ZJEDNOCZENIE i SZCZERA SOLIDARNA BRATERSKA WSPÓŁPRACA
Litwy, Ukrainy, Białorusi i Polski
zmieniłaby układ sił w Europie.
MYŚLĘ, ŻE KIEDYŚ WSZYSCY TO ZROZUMIEMY!
Tak jak wiedział to i rozumiał
Książę, Redaktor Jerzy Giedroyć.

Pierwszy tegoroczny renifer!

Słuchajcie!
Widziałem już pierwszego renifera!
I Pewnie, że był jakiś dziwny!
Taki wczesny…
Umorusany
Nadpobudliwy
Cały uturlany w szronie…!
Biegał więc tu i tam
Dzwoniąc regulaminowym reniferowym dzwoneczkiem!.

I wiecie co?!
Nawet nie próbowałem za nim biec!
Wręcz przeciwnie!
Nie zrobiłem nic.
Uśmiechałem się tylko nieśmiało.

Bo przecież Święta to taka niezwykła pora…
A poza tym tak łatwo jest spłoszyć pierwszego gwiazdkowego renifera…
🙂

Older posts

© 2020 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑