RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

Tag: blog (page 28 of 81)

Balkon.

Z doświadczenia wiem, że pojawianie się na balkonie może być świetnym wstępem do udziału w publicznym życiu.
Nie twierdzę oczywiście, że należy się na nim pojawiać we fraku i cylindrze.
Ale…
🙂

Rżysko.

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam rżyska.
Bo można na nich rżeć
Ile się podoba
I z czego się podoba…
🙂

Ulica.

Może do ciebie przemówić głosem jej bezdomnego mieszkańca.
Możesz też na niej spotkać profesora.
Ulica potrafi wzruszyć,
Potrafi natchnąć,
Może też i zabić.
Bywa elegancka i zimna.
Bywa obszarpana i agresywna.
Często jest obojętna.
Nie żyjemy jednak w najgorszych czasach,
Bo na ulicy ciągle jeszcze spotkać można człowieka.

Sobotni poranek.

Jest jak każda inna promesa kredytowa.
Daje solidnego kopa i nadzieję na mile spędzony czas.
I albo się go dobrze wykorzysta odnotowując zysk,
Albo też przehula ponosząc pełne tego konsekwencje…
🙂

Ludowy Świątek.

Stoi zazwyczaj na obrzeżu, albo i w samym centrum Sołectwa.
Przychodzą do Niego Starsze Panie, albo i młodziutkie Dziewczęta.
Cieszy się najwyższym szacunkiem we wsi…
Chrystus Frasobliwy…
Spokojny i sielski w śródpolnej Kapliczce,
Albo i kradziony na zlecenie koneserów z Warszawy…
Zawsze wzbudzający uczucia.
I nigdy nie obojętny.
Pan Jezus Frasobliwy,
I Świątek Ludowy…

Bukmacher, czy Bóg Macher? :-)

Czy nie uważacie, że w grach słów kryje się wiele prawdy o Naszym Życiu?
Ale czy to nie w Wielkich Księgach zapisano że:
Słowo może wzbudzić i Słowo może zabić?
Jeśli tak, to pomyślcie sobie co się może stać,
Kiedy weźmiemy udział
W prawdziwej grze słów?
🙂

Hasz czy tagi?

Obecnie bardzo trudno się połapać,
Co jest ważniejsze?
Hasz,
Czy tagi?

Bo z pewnością nie dopalacze.
🙂

Sarmacka karabela.

Wisi nad moim skromnym ikeowskim łóżkiem.
Pod prostym wizerunkiem herbu w antyramie,
Bo podobno byt określa świadomość
Dla każdego…
Z wyjątkiem polskiego zaściankowego Sarmaty…
🙂

Kaszka z mleczkiem.

Pamiętaj abyś Dzień Święty Święcił.
Pamiętaj, abyś kiedy trzeba, znalazł się w kościele.
Pamiętaj też aby nikt nigdy przez Ciebie nie płakał.
Mama tak mówiła, a później karmiła mnie do syta.
I dopiero później okazało się,
Że z tym Święceniem Dnia Świętego,
i z tym płakaniem,
i z tą kaszką na talerzyku,
ani oczywista,
ani pewna
nie jest sprawa…

Genius Loci.

Wiele razy z Nim miałem do czynienia.
Zarówno w tych miejscach, z których chciałem uciec,
Jak i w tych, które pokochałem.
Nie myślcie jednak, że Genius Loci,
To tylko Duch Miejsca.
On może Was nawiedzać we śnie.
Może też zamieszkać w Waszej głowie,
A wtedy nie tak łatwo będzie Go przekonać, by o Was zapomniał…

Older posts Newer posts

© 2026 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑