Pojawił się o czwartej trzydzieści nad ranem.
Poznałem go po zapachu kubańskich cygar.
W ręku miał manifest,
w kieszeni motocyklowe dzienniki,
a w torbie notatki z koncepcjami nowych reform.
O tym nie było jednak mowy.
Towarzysz Che Guevara spytał,
czy nie mam fajek?
Z początku chciałem powiedzieć, że nie mam, bo nie palę,
ale przypomniałem sobie, że w kuchennej szufladzie
może jeszcze leżeć paczka „Sportów” mojego ojca.
Znalazłem ją więc i mu oddałem.
Che zapalił i zakaszlał.
Rzucił krótko, że są dobre…
bo mocne.
Wtedy znowu zaczął kaszleć,
Towarzysz Che Guevara
zniknął z mojego snu tak szybko,
że nie zdążyłem poradzić mu, by poszedł do lekarza.
🙂
9 września 2017 at 12:05
Mnie się dziś śniło, że jestem treserką psów pasterskich. 😀 To na pewno po tej audycji w Trójce, kiedy byli w Białce Tatrzańskiej i paśli owce. 😀
9 września 2017 at 18:18
Śni Ci się, że jesteś: Treserką Pasterskich Psów.
No no… Boję się pisać, co mówią o takich snach senniki.
🙂