Miałem dziwny sen.
Stałem na przystanku.
Podjechał do niego autobus, ale jakiś taki niepokojący, zbyt długi i powyginany.
A gdy drzwi się otworzyły z pojazdu wyskoczył kierowca.
– Jestem nerwowy! – krzyczał – Nie mogę za siebie! Kto chce mnie obezwładnić, niech się na mnie rzuca! – i zaczął biegać dookoła przystankowej wysepki.
I kilku pasażerów – mężczyzn – próbowało spełnić jego prośbę, ale kierowca zrzucał ich z siebie z nadludzką siłą.
– Coraz dziwniejsze czasy… – powiedziałem cicho.
A wtedy oszalały szofer przystanął, popatrzył mi prosto w oczy i wycharczał: – Chcesz się ze mną popróbować?! Naprawdę tego chcesz?! Bo jeśli nie, to nie komentuj! – rzucił i pobiegł dalej bić się z pasażerami.
Przyznam, że nie znalazłem w sobie siły ani na to, by mu coś odpowiedzieć, ani też by zareagować jakoś inaczej.
W końcu jednak przyjechała policja i kazano nam przejść w bezpieczniejsze miejsce.
A kiedy powróciliśmy na przystanek, „kierowca – szaleniec” wisiał na autobusie i przypominał zasuszoną, martwą muchę…
*
Spisałem powyższy sen dziś w nocy, o trzeciej godzinie.
Zrobiłem to, bo pomyślałem sobie, że ta koszmarna fantazja dobrze obrazuje to co czuję, gdy oglądam np. telewizyjne doniesienia o mężczyźnie z okolic Limanowej strzelającym do swojej rodziny, albo o studencie z warszawskiej uczelni, siekierą zabijającym uniwersytecką strażniczkę, lub też o innych niewytłumaczalnych zbrodniach.
To co czuję, to ogromna bezradność i zaskoczenie.
Kto jednak wie, czy nie trzeba zacząć się przygotowywać, także na tego rodzaju sytuacje?
Kto wie, czy nie będzie ich jeszcze więcej?
*
P.S.: Dodam też, że od lat jeżdżę autobusami, tramwajami i pociągami i nigdy nie zdarzyło się, bym miał do kierowców, motorniczych, czy też maszynistów, jakiekolwiek zastrzeżenia albo poważniejsze pretensje. Zazwyczaj są to sympatyczni i opanowani ludzie.
Może więc ten senny: „Kierowca-Szaleniec”, to metafora mojego lęku przed zagrożeniami nadchodzącymi z niespodziewanych stron?
Natomiast wiszącą na autobusie, zasuszoną muchę, odczytuję jako symbol strasznych wydarzeń, które są i mijają, a my żyjemy dalej i nie robimy nic, żeby się one nie powtórzyły.
*
A Wy – Drodzy Państwo – co o tym myślicie?
Co czujecie?
Czy przyzwoity człowiek w ogóle może być gotowy na tego rodzaju sytuacje?
*
Z wyrazami szacunku
Robert Gorczyński
Twórca i autor Magazynu WRZASK!
(Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone)
1000005900