RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

Tag: oświecenie (page 13 of 25)

Oświadczenie.

Niniejszym oświadczam, że pragnę by wszystkim było jak najlepiej.
By każdy człowiek, którego spotkam, nie miał do mnie najmniejszego żalu ani pretensji.
By szczęście uśmiechało się do wszystkich i do każdego.
By wszyscy byli dobrzy i życzliwi.
By każdy dzień był udanym dniem.
By zawsze była pogoda i optymalna temperatura,
By wszystko szło zgodnie z naszym planem.
I…
I….
I….
Reszty moich pragnień już nie wyrażę,
bo właśnie zrozumiałem, że są one
zbyt egoistyczne.

Landgraf i czeladnik.

Była to długa i mroczna noc przed wielką bitwą.
Landgraf, z wielką uwagą i cierpliwością, zgłębiał sekrety zawarte w księgach dawnych strategów.
Poszukiwał odpowiedzi na wiele nurtujących go pytań.
Coś jednak nieustannie przeszkadzało mu w tych poszukiwaniach.
Tym czymś był monotonny stukot młotka.
W końcu Landgraf zdecydował się osobiście pozamykać frontowe okna swej siedziby.
Zniecierpliwiony podszedł do pierwszego z nich i wtedy się zawahał.
W ciemnej uliczce, przed bramą starej kamienicy, zobaczył młodego chłopaka pochylonego nad stosem kamieni.
Młodzik, z wielką pasją, starał się obrobić każdy z nich.
Z początku kamienie rozpadały mu się na drobne kawałki.
Po jakimś czasie dzieliły się one na trójkąty, aż w końcu,
większość jego dzieł, zaczęła przypominać sześciany.
– Jak cię zwą?! – krzyknął Landgraf do młodzika.
Chłopak zamarł. Po chwili jednak zrozumiał, że to do niego mowa.
Wstał więc z kolan. Odwrócił się i uniósł głowę.
– Słucham… Jaśnie wielmożnego pana…? – wyjąkał przerażony.
– Jak cię zwą? – powtórzył Landgraf.
– Marcin, panie – odpowiedział młodzieniec.
– Cóż czynisz?
– Ćwiczę panie.
– Cóż takiego?
– Obróbkę kamienia – odpowiedział chłopak.
– Czyż nie ma ku temu innej, stosowniejszej pory?
– Być może jest, ale mój mistrz pragnie bym do jutra opanował tę trudną sztukę.
Muszę więc to zrobić, bo inaczej odeśle mnie do domu, a bez pieniędzy nie będę mógł pomóc moim rodzicom i wtedy umrą oni z głodu.
– I jak ci idzie? – spytał arystokrata.
– Chyba coraz lepiej panie… – odpowiedział chłopak z nadzieją.
– Idź więc już do swej izby na spoczynek – nakazał mu Landgraf.
– Ale… ja jeszcze… – próbował oponować chłopak.
– Nie ma żadnego „ale”… i żadnego „jeszcze”… – przerwał mu pan z pałacu. – To jest rozkaz!
Wtedy chłopak skłonił mu się nisko i zebrał z ulicy wszystkie swoje przybory.
Landgraf natomiast powrócił do swych poszukiwań.
Wówczas też zrozumiał, że najwyższą wartością jest cierpliwość i ćwiczenie.
Wziął więc przykład z młodego rzemieślnika i doszedł do swego celu.
Arystokrata opuścił gabinet o świcie.
Przed spoczynkiem postanowił jednak załatwić jeszcze jedną rzecz:
Na jego osobisty rozkaz zbudzony został jeden z szacowniejszych brukarskich mistrzów w mieście.
Człek ów, wyrwany ze snu, skłonił się Landgrafowi nisko.
– Czym wam mogę służyć panie? – spytał skromnie brukarski mistrz.
– Mam pytanie.
– Pytaj panie o co chcesz… – odpowiedział mistrz.
– Czy twoim uczniem jest niejaki Marcin?
– Tak panie – odrzekł rzemieślnik.
– Co o nim sądzisz? – spytał Landgraf.
– To bardzo zdolny chłopak.
– Prawisz szczerze?
– Rzemieślnik nie może kłamać w takich sprawach – odpowiedział mistrz.
– Jak więc sądzisz, jak sobie jutro da radę?
– Sądzę panie, że jeśli nie zgubi go jutro co pechowego, to zostanie mianowany.
– Doskonale! Mam więc prośbę:
Oceń go bardzo surowo.
I jeśli nie wzbudzi twych wątpliwości, to daj mu tę sakwę.
A druga jest dla ciebie.
– Jak mam to rozumieć panie? – zdziwił się rzemieślnik.
– Zrozum to bardzo prosto – odrzekł Landgraf. – Była noc. Miałem wiele spraw do załatwienia.
Zaś uczeń twój, wykonując twe polecenia, z pozoru mi w tym przeszkadzał.
Ostatecznie jednak dał mi on odpowiedź na nurtujące mnie pytania.

Logika Landgrafa.

– Już wkrótce wrócimy na swoje miejsce… – rzekł Landgraf. – Czeka nas sporo pracy, ale to nieuniknione.
– Z pewnością – zgodził się Wicehrabia z wielką dumą. – Odzyskamy włości i pałace, a lud odda należną nam cześć!
– To nie takie proste – odpowiedział przyjaciel Wicehrabiego.
– O czym myślisz? – zdziwił się Wicehrabia.
– Myślę, że powinniśmy być lepsi. Powinniśmy wyciągnąć wnioski. Winniśmy też rozliczyć się z własnych błędów i zobowiązać do bezwzględnej życzliwości! – perorował Landgraf z pasją, a jego towarzysz przyglądał mu się uważnie.
– Życzliwości?! Względem kogo? – spytał w końcu Wicehrabia.
– Ależ to bardzo proste! – odpowiedział Landgraf. –  Powinniśmy z najwyższą życzliwością podejść do tych, których spotkała krzywda.
– Nie rozumiem… – Wicehrabia był zdumiony. – Przecież to Nao Tathel jest krzywdzicielem. My zaś niesiemy ludziom wolność.
– Mylisz się drogi przyjacielu – odrzekł Landgraf. – Gdyby ludzie nie mieli poczucia krzywdy, nie było by żadnego Nao Tathela, ani też  żadnych  jego sług.
– Wybacz, mości panie Landgrafie, ale jesteś wodzem – odpowiedział Wicehrabia z oburzeniem. – Nie możesz więc ulegać melancholii!
– Doceniam twoją troskę, drogi przyjacielu, ale to nie melancholia. To żelazna logika. Zaś wódz, jeśli chce pozostać wodzem, w żaden sposób nie może mylić skutków z przyczynami…

Najserdeczniejsze Wielkanocne Życzenia.

Wszystkim Dobrym i Szlachetnym Ludziom,
których spotkałem
i tym, których jeszcze spotkam,
a także Wszystkim Ludziom,
którzy nie odnaleźli dotąd swojej drogi,
składam moje
(jak zawsze!),
z serca płynące życzenia:
Miłości,
Prawdy,
i Dobra wszelakiego.
Niech Słowo Jezusa z Nazaretu
będzie dla Nas
Pociechą,
Skarbem
i Darem.
Z wyrazami szacunku
Robert Gorczyński

Rozróba po Ostatniej Wieczerzy.

Przypuszczam, że gdyby Pan Jezus,
na miejsce swego pojmania,
wybrał dowolne polskie sołectwo,
to próba ta spełzłaby na niczym.
Pan Jezus, po prostu, musiałby się dać obronić,
a później,
sam nie wiedząc jak,
odnalazłby się w ziemiance
(lub we dworku),
pod opieką AK-owskiej partyzantki.
Jeden jednak (podobno), warunek:
Musiałoby się to zdarzyć w latach:
przed 2005-2007 i między 2007 a 2015 rokiem,
bo teraz bardzo tu (ponoć), oficjalnie nie lubią żydowskich:
Mesjaszów, Proroków i Mówców.
Ale czy ludzie wychowani w duchu
Armii Krajowej poważnie traktować mogą nazistów?

Potęga Zmartwychwstania.

Jestem pod ogromnym wrażeniem
opowieści o Jezusie Chrystusie.
Oto przyszedł wyjątkowy człowiek
i skłonił tych, którzy mieli się za zwyczajnych,
do tego, by porzucili swe zwykłe zajęcia.
Oni to zrobili i stali się wielkimi.
Prawdziwe jest więc staropolskie przysłowie,
mówiące o tym, że każdy z nas nosi buławę w plecaku.
Albo inna sarmacka zasada,
głosząca, że każdy Obywatel
może zostać Królem.
*
Wszystko jest bowiem kwestią wyboru właściwego celu
i konsekwentnej jego realizacji.
Sztuka też polega na tym, by nie ulec pysze.

Wielkanocne Baby.

Kocham Was wszystkie!
Te wypieczone
I te jeszcze surowe!
Te ozdobione na kolorowo
i te jasno brązowe!
Kocham te Święcone
I te tak Pysznie Pogańskie!
Te z lukrem,
te z makiem,
I te z migdałami!
Kocham Wielkanoc!
Wszystkie te piękne,
Wiosenne Dni Kobiet…
🙂

Czarny Piątek.

Polacy to Kobiety broniące wolności swoich osobistych wyborów.
Polacy to Artyści kierujący się swobodą wypowiedzi.
Polacy to Dziennikarze depczący po piętach aroganckiej władzy.
Polacy to Obywatele Żydowskiego Pochodzenia,
(mieszkający w Polsce, w Izraelu i w każdym innym zakątku Świata!).
Polacy to Emigranci polityczni i ekonomiczni.
W końcu Polacy, to także ludzie tacy jak ja:
Ci, którzy w sercu mają Rzeczpospolitą Jagiellonów,
Ugodę Sandomierską Króla Jegomości Zygmunta Augusta,
Artykuły Henrykowskie, Pacta Conventa
i Konfederację Warszawską!
Jak i to, że „po połowie” Nas było:
Kalwinów, Lateran, Prawosławnych i Katolików!
I to, że Żydzi w Rzeczypospolitej mieszkali pospołu z:
Tatarami, Litwinami, Karaimami, Ormianami, Rusinami, Niemcami, Holendrami, Szkotami, Mołdawianami i Nami – Polakami.
A jeśli ten, któremu się wydaje, że wie wszystko o Polsce,
zrozumieć tego nie potrafi,
niech lepiej odda władzę!
Bo będzie źle.
Naprawdę ŹLE!
P.S.: Niniejszy wpis zilustrowałem moim ulubionym symbolem:
Orłem Białym Powstania Krakowskiego z 1846 roku,
podczas którego krakowska szlachta i inteligencja, silnie akcentowały wartości demokratyczne,
jak również to, że należy dać pełną wolność Chłopom.
Myślę, że to adekwatna analogia, ponieważ PiS i kościelna hierarchia, traktują Kobiety i pozostałych Polaków o odmiennych od nich poglądach, tak samo, jak niegdyś traktowano włościan.

Wolna Myśl.

Największe zagrożenie
i ostatnia linia oporu!
Strzelisty majestat
i kanał cuchnący odchodami wielkiego miasta!
Najwyższe piękno
i ostatni wulgaryzm!
Wszystko to dopuszczalne jest,
ale tylko pod jednym warunkiem!
Musi z tej twardej kąpieli
wyjść czystszy i lepszy
Człowiek!

Anarchia.

Rozwalmy coś!
Spalmy coś!
I zabijmy!
Jednak
(Niech w każdym przypadku!),
będzie
to tylko i wyłącznie:
Słowo.
Broń Boże książka!

Older posts Newer posts

© 2026 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑