Moje serdeczne gratulacje!
Dziś podczas Czarnego Marszu wysłałyście reżimowcom czytelny sygnał,
że Społeczeństwo Polskie nie umarło.
Byle tak dalej!
Wytrwajcie!
Bo jutro będą próbowali Was ośmieszać, a później grozić.
To ich metody.
Moje serdeczne gratulacje!
Dziś podczas Czarnego Marszu wysłałyście reżimowcom czytelny sygnał,
że Społeczeństwo Polskie nie umarło.
Byle tak dalej!
Wytrwajcie!
Bo jutro będą próbowali Was ośmieszać, a później grozić.
To ich metody.
Jeśliby komu, choćby najmniejszemu, krzywda się stała.
Niech wszystko będzie powiedziane!
Jeśli silniejszy napadłby na słabszego,
Jeśli kobieta doznałaby przemocy z ręki mężczyzny,
Jeśli przez dorosłego ucierpiałoby dziecko,
Niech wszystko będzie powiedziane!
Jeśli właściciel zabiłby chłopa,
Jeśli prezes zniszczyłby pracownika,
Niech Świat się o tym dowie!
Jeśli silniejszy skrzywdziłby słabszego,
Niech Świat się o tym dowie!
Bo przez zło Świat staje się piekłem,
A my wszyscy przestajemy być Ludźmi!
Czy widziałeś kiedyś morskie fale o trzeciej nad ranem?
Kiedy Słońce zaginęło po drugiej stronie Ziemi
a wszystko wydaje się być najgłębszą głębią czerni?
Wtedy właśnie…
Kiedy kafejki nie wydają już kawy,
A pizzerie nie mówią nam, że numerek „55” może się poczuć szczęśliwy,
Wtedy w morzu odzywa się siła i toń!
(A ten, który po pijanemu wypłynął za daleko nie wróci już do brzegu),
(I ten, który wybrał się do zamkniętego sklepu zaśnie głodny na kwaterze…)
W każdym razie…
(Tak czy owak!),
W zimnym morzu wszystko tonie.
To taka jedna prosta prawda:
Równa i niezmienna.
Jak ta fala dobijająca do piaszczystego brzegu.
W zimnej wodzie wszystko tonie.
Nawet to, co wydaje się nam zbyt piękne, by podzielić taki los.
🙂
Zabraniać ludziom myśleć i mówić tego, co czują.
Niestety ostatnio w Polsce wdraża się coraz więcej nieformalnych zakazów w tej delikatnej sferze.
A stoi za tym brutalna państwowa machina opanowana przez radykalną rządzącą partię.
I niby jeszcze nic nie zaszło.
Niby nie przekroczono ostatecznej granicy,
ale już wszędzie czuć zatęchły fetor reżimu.
Po tych wszystkich chwilach,
w których od jednej decyzji zależała nasza przyszłość,
Nasza Wolność,
Niepodległość
I nasze Nadzieje?
Co nam zostało po tych zero jedynkowych nanomomentach,
które próbowały uczyć nas wybierać?
Co nam pozostało po tym wszystkim?!
Co jest w nas teraz
po tej radości i krzyku duszy,
kiedy życie było czyste i magiczne?
Co teraz?!
P.S.: Szanownemu Panu Robertowi Leszkowi Moczulskiemu składam wyrazy mojego najwyższego uznania za tę piękną niepodległościową robotę, której byłem świadkiem, będąc bardzo młodym człowiekiem.
Z wyciem
Z hukiem
I jazgotem
Z łomotem
Z dudnieniem
Z wibracją.
Zazwyczaj nadchodzi nowe.
A ty nie miej takiej smutnej miny,
Bo wkrótce w nowych i wielkich gmachach
Zasiądą nowi władcy!
I będą nam mówić, że teraz wreszcie będzie dobrze.
Ale nie miej złudzeń:
Bo to tylko inne, mocniejsze dłonie ujmą te nasze stare, poczciwe lejce.
Jak często patrzysz w niebo?
Czy aby nie odwracasz wzroku od Księżyca,
Gdy Go widzisz stojąc na przystanku?
A przecież Świat bez gwiazd jest tylko ciemną i ciasną poczekalnią.
Wielu z was myśli sobie,
Że nie warto patrzeć w niebo,
Że widok gwiazd jest nam zbędny,
A na tym Świecie dzieje się tylko to,
Co jest potrzebne i logiczne.
Jeśli tak, to dlaczego w ogóle gwiazdy widać?
Przecież, gdyby ich widok do niczego nie był nam potrzebny,
Nie mielibyśmy zdolności ich widzenia.
A jednak je widzimy!
Może więc widok ten, to jakaś perspektywa.
Nasza perspektywa.
Trzeba w nim szukać własnego miejsca.
To dziś każdy dobrze wie,
Ale nie każdy rozumie,
Że z życiem trzeba się też zaprzyjaźnić.
I chyba to niezbyt łatwa sztuka,
Zyskać wdzięczność własnego życia.
W końcu tak przecież rzadko spotykamy ludzi
Po których pozostają tylko same dobre wspomnienia.
🙂
Nie kryją się po krzakach.
Wyłażą na ulice.
I nie omijają winiarni.
Bo nie boją się Bachusa!
Przechodzą więc najwęższymi uliczkami
Wnikają w najgłębsze szczeliny,
I zaskakują zarówno genialną myślą,
Jak i najgłupszym bełkotem!
Bo tacy właśnie jesteśmy:
My!
Amatorzy dzikiego teatru!
Każdego dnia wypatrujemy czegoś niezwykłego.
A gdy nas to spotyka,
Omijamy to z daleka,
Jak ten Starzec-Mędrzec-Szaleniec,
Który jadąc na czele Bachusowego Orszaku,
Niczego nazajutrz nie pamięta.
W czasach nader dawnych,
Kiedy bardzo źli ludzie nie rozjeżdżali jeszcze turystów ciężarówkami.
Byłem tam!
Stałem na pięknych mostkach,
Nad uroczymi kanałami.
Byłem tam i czułem się bardzo dobrze,
(Nawet wtedy, gdy pewna Francuzka ofuknęła mnie za zbyt, jej zdaniem głośne, zachwyty wyrażane w języku polskim!)
I nawet ta chwila przykrości nie jest w stanie zamazać mojego szczęścia wywołanego paradowaniem w czerwonej krakowskiej rogatywce!
Bo właśnie to zrobiłem!
I byłem ładnie ubrany.
Miałem modną koszulę, kolorowe spodnie i piękne lśniące buty!
A całości dopełniała ta piękna, czerwona krakowska rogatywka.
I wtedy powiedziałem Mojej Kochanej Żonie,
że czuję się tak wspaniale, jak w Gdańsku,
tyle że siedem razy większym,
i pełnym tak barwnych ludzi jak ja!
Byłem kiedyś w Amsterdamie.
I uwierzcie:
To zostawia w duszy znamię…
© 2026 RobertGorczyński.pl
Designe By ilonaDESIGN — Góra ↑
Najnowsze komentarze