RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

Tag: Wieniawa Długoszowski (page 42 of 80)

Panie w Całej Polsce!

Moje serdeczne gratulacje!
Dziś podczas Czarnego Marszu wysłałyście reżimowcom czytelny sygnał,
że Społeczeństwo Polskie nie umarło.
Byle tak dalej!
Wytrwajcie!
Bo jutro będą próbowali Was ośmieszać, a później grozić.
To ich metody.

Niech Świat się dowie!

Jeśliby komu, choćby najmniejszemu, krzywda się stała.
Niech wszystko będzie powiedziane!
Jeśli silniejszy napadłby na słabszego,
Jeśli kobieta doznałaby przemocy z ręki mężczyzny,
Jeśli przez dorosłego ucierpiałoby dziecko,
Niech wszystko będzie powiedziane!
Jeśli właściciel zabiłby chłopa,
Jeśli prezes zniszczyłby pracownika,
Niech Świat się o tym dowie!
Jeśli silniejszy skrzywdziłby słabszego,
Niech Świat się o tym dowie!
Bo przez zło Świat staje się piekłem,
A my wszyscy przestajemy być Ludźmi!

W zimnym morzu wszystko tonie.

Czy widziałeś kiedyś morskie fale o trzeciej nad ranem?
Kiedy Słońce zaginęło po drugiej stronie Ziemi
a wszystko wydaje się być najgłębszą głębią czerni?
Wtedy właśnie…
Kiedy kafejki nie wydają już kawy,
A pizzerie nie mówią nam, że numerek „55” może się poczuć szczęśliwy,
Wtedy w morzu odzywa się siła i toń!
(A ten, który po pijanemu wypłynął za daleko nie wróci już do brzegu),
(I ten, który wybrał się do zamkniętego sklepu zaśnie głodny na kwaterze…)
W każdym razie…
(Tak czy owak!),
W zimnym morzu wszystko tonie.
To taka jedna prosta prawda:
Równa i niezmienna.
Jak ta fala dobijająca do piaszczystego brzegu.
W zimnej wodzie wszystko tonie.
Nawet to, co wydaje się nam zbyt piękne, by podzielić taki los.
🙂

Nie wolno.

Zabraniać ludziom myśleć i mówić tego, co czują.
Niestety ostatnio w Polsce wdraża się coraz więcej nieformalnych zakazów w tej delikatnej sferze.
A stoi za tym brutalna państwowa machina opanowana przez radykalną rządzącą partię.
I niby jeszcze nic nie zaszło.
Niby nie przekroczono ostatecznej granicy,
ale już wszędzie czuć zatęchły fetor reżimu.

Co nam zostało?

Po tych wszystkich chwilach,
w których od jednej decyzji zależała nasza przyszłość,
Nasza Wolność,
Niepodległość
I nasze Nadzieje?
Co nam zostało po tych zero jedynkowych nanomomentach,
które próbowały uczyć nas wybierać?
Co nam pozostało po tym wszystkim?!
Co jest w nas teraz
po tej radości i krzyku duszy,
kiedy życie było czyste i magiczne?
Co teraz?!

P.S.: Szanownemu Panu Robertowi Leszkowi Moczulskiemu składam wyrazy mojego najwyższego uznania za tę piękną niepodległościową robotę, której byłem świadkiem, będąc bardzo młodym człowiekiem.  

Z piskiem i trzaskiem.

Z wyciem
Z hukiem
I jazgotem
Z łomotem
Z dudnieniem
Z wibracją.
Zazwyczaj nadchodzi nowe.

A ty nie miej takiej smutnej miny,
Bo wkrótce w nowych i wielkich gmachach
Zasiądą nowi władcy!

I będą nam mówić, że teraz wreszcie będzie dobrze.

Ale nie miej złudzeń:
Bo to tylko inne, mocniejsze dłonie ujmą te nasze stare, poczciwe lejce.

P?

Jak często patrzysz w niebo?
Czy aby nie odwracasz wzroku od Księżyca,
Gdy Go widzisz stojąc na przystanku?
A przecież Świat bez gwiazd jest tylko ciemną i ciasną poczekalnią.

Wielu z was myśli sobie,
Że nie warto patrzeć w niebo,
Że widok gwiazd jest nam zbędny,
A na tym Świecie dzieje się tylko to,
Co jest potrzebne i logiczne.
Jeśli tak, to dlaczego w ogóle gwiazdy widać?
Przecież, gdyby ich widok do niczego nie był nam potrzebny,
Nie mielibyśmy zdolności ich widzenia.
A jednak je widzimy!
Może więc widok ten, to jakaś perspektywa.
Nasza perspektywa.

Z życiem trzeba się zaprzyjaźnić.

Trzeba w nim szukać własnego miejsca.
To dziś każdy dobrze wie,
Ale nie każdy rozumie,
Że z życiem trzeba się też zaprzyjaźnić.
I chyba to niezbyt łatwa sztuka,
Zyskać wdzięczność własnego życia.
W końcu tak przecież rzadko spotykamy ludzi
Po których pozostają tylko same dobre wspomnienia.
🙂

Aktorzy z dzikiego teatru.

Nie kryją się po krzakach.
Wyłażą na ulice.
I nie omijają winiarni.
Bo nie boją się Bachusa!
Przechodzą więc najwęższymi uliczkami
Wnikają w najgłębsze szczeliny,
I zaskakują zarówno genialną myślą,
Jak i najgłupszym bełkotem!
Bo tacy właśnie jesteśmy:
My!
Amatorzy dzikiego teatru!
Każdego dnia wypatrujemy czegoś niezwykłego.
A gdy nas to spotyka,
Omijamy to z daleka,
Jak ten Starzec-Mędrzec-Szaleniec,
Który jadąc na czele Bachusowego Orszaku,
Niczego nazajutrz nie pamięta.

Byłem kiedyś w Amsterdamie.

W czasach nader dawnych,
Kiedy bardzo źli ludzie nie rozjeżdżali jeszcze turystów ciężarówkami.
Byłem tam!
Stałem na pięknych mostkach,
Nad uroczymi kanałami.
Byłem tam i czułem się bardzo dobrze,
(Nawet wtedy, gdy pewna Francuzka ofuknęła mnie za zbyt, jej zdaniem głośne, zachwyty wyrażane w języku polskim!)
I nawet ta chwila przykrości nie jest w stanie zamazać mojego szczęścia wywołanego paradowaniem w czerwonej krakowskiej rogatywce!
Bo właśnie to zrobiłem!
I byłem ładnie ubrany.
Miałem modną koszulę, kolorowe spodnie i piękne lśniące buty!
A całości dopełniała ta piękna, czerwona krakowska rogatywka.
I wtedy powiedziałem Mojej Kochanej Żonie,
że czuję się tak wspaniale, jak w Gdańsku,
tyle że siedem razy większym,
i pełnym tak barwnych ludzi jak ja!

Byłem kiedyś w Amsterdamie.
I uwierzcie:
To zostawia w duszy znamię…

Older posts Newer posts

© 2026 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑