Kiedy Absurd poznał Parodię z jej brzucha wypadło sześć złotych kółek.
Na słonecznej tarczy pojawił się uśmiech, a Matka Jagody Wiślickiej poślizgnęła się i upadła.
Jej kremowo – biała sukienka zabrudziła się błotem, a ona sama straciła przytomność.
Noc, która później zapadła była bardzo długa.
Na tyle długa, by tłumy jeźdźców w czarnych, eleganckich płaszczach,
mogły przemierzyć wszystkie drogi między Wielkim Portem, a Starą Stolicą u gór podnóża…
Kiedy Absurd poznał Parodię sześć złotych kołek z głośnym stukotem toczyło się ku rzece.
Na przydrożnej jabłonce opadły wszystkie owoce, a liście, w ich miejsce, stały się czerwone.
Wtedy jasne światło pojawiło się w ogrodzie.
Zatoczyło półkole i nagle zgasło.
Jan Wiślicki, Mąż Jagody, był akurat w domu i usłyszał pukanie.
Do drzwi kołatał nieznany mu mężczyzna.
Mężczyzna ten przyniósł kamień, list i sztylet.
Z listu wynikało, że w otaczającym Świecie zachodzą jakieś zmiany.
Wiślicki nie lubił absurdalnych sytuacji.
I wszelkie tego rodzaju sprawy nazywał głupotami.
Oddał więc kamień, sztylet i list żonie.
Ta z kolei lubowała się w tego rodzaju sprawach.
I z nabożnym niemal pietyzmem ułożyła kamień i sztylet na liście.
A wszystkie te trzy przedmioty schowała pod grubym wiekiem domowej skrzyni.
I minęły długie lata zanim przedmiotami zainteresowały się ich dzieci.
Kiedy więc Absurd poznał Parodię zrozumiał, że ich Złote Koła toczyć się będą długo,
a Świat Ludzi czeka przez to wiele zmian…
C.D.N.
Dodaj komentarz