RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

DOMOWE DEMONY

(Prolog)
*
Tkwi w mojej głowie jakaś perfidna blokada.
Tkwi głęboki lęk przed pisaniem.
Szczególnie przed nim, bo w nim chcę się potwierdzać.
Odczuwam więc paniczny strach przed brakiem potwierdzenia poprzez pisanie.
Nie piszę więc dniami,
tygodniami…
miesiącami…
Aż w końcu zaczyna mnie dopadać drugi z moich wielkich demonów:
Paniczny strach przed upływem czasu i utratą szansy, którą jest życie…
Patrząc dziś na Ojca Mego, widzę dokładnie to samo:
Robił więc czasem Ojciec Mój, z wielką pasją, rzeczy ciekawe.
Nie dokańczał ich jednak,
I rzeczy te leżały…
Leżały…
I leżały…
Aż w końcu…
(czasem nawet po wielu latach),
do nich powracał.
I albo doprowadzał je do finału,
albo też podłubał coś przy nich trochę
i zostawiał je na nowo…
Mam w komputerze kilkadziesiąt różnych,
często nawet długich tekstów,
różnych form i treści,
które porzuciłem…
(a nawet o nich zapomniałem…).
Leżą te teksty…
Leżą,
I leżą…
Jak te drewniane,
przeszlifowane prace w warsztaciku Mojego Taty.
*
„Warsztacik Mojego Taty”…
Jak to pięknie brzmi!
A przecież była to dla mnie istna jaskinia!
Mordownia jedna!
W której wąsaty „fuhrer” – Mój Tato,
darł się na mnie niemożebnie:
„Gdzie ten klucz 10?!”,
„Co się tak guzdrzesz?!”
„Dwie lewe łapy!”,
A ja roztrzęsiony, szukałem tych kluczy.
Tych nieszczęsnych czternastek, dwunastek, czy dziesiątek…
Tak samo jak teraz,
(równie mocno roztrzęsiony),
poszukuję niezapłaconych rachunków za prąd i czynsz.
Mój Boże…
Jak to dobrze, że nie mam syna!
Jak to dobrze,
że te zapewne mocno uszkodzone geny
(po linii męskiej Dziedzica Dóbr Brzeźnicy),
nie przeniosą się już dalej…
Jak to dobrze!
Bardzo… bo podobno synowie rozwalonych literatów kończą znacznie gorzej, niż synowie rozwalonych rzemieślników!
*
Pisałem wczoraj osobiste dossier Ojca Mego do Jego pogrzebowej mowy, gdy zadzwoniła do mnie Kicia…
Zwierzam się Kici z wielu spraw.
Czytam też jej niektóre moje teksty.
Mówię więc:
– Kiciu Droga, piszę właśnie Dossier Pogrzebne Ojca Mego.
Jeśli więc palisz papierosa skup się proszę, bo czytać ci będę co następuje:
„Ojciec Mój przyszedł na świat i wychowywał się w Rodzinie, w której żywe były przedwojenne i wcześniejsze tradycje inteligencko-artystyczne. Natomiast w związku z ciężkimi doświadczeniami związanymi z II wojną światową i epoką PRL, w Rodzinie dominowało poczucie żalu związanego z dramatem utraty Niepodległości Polski i dawnego znaczenia Rodziny…”
– Ty chyba żartujesz?! – zabulgotało coś nagle w mojej głośnomówiącej słuchawce.
– Nosz Robert! Ty chyba naprawdę k…wa żartujesz! – wykrzyczała już teraz na cały głos Kicia
(i dałbym głowę, że usłyszałem też odgłos czegoś na kształt wbijania pazurów w plastik…)
– Jak to?! – zdziwiłem się mocno i dodałem butnie:
– Jakżesz to żartować mogę z faktów?! Przecież Ojciec Mój Potomkiem był de facto Brzeźnickiego Dziedzica, a nastrój za komuny w Rodzie był okropny!
– Naprawdę chciałbyś, by ktoś po twojej śmierci napisał coś takiego?! – denerwowała się Kicia coraz bardziej.
– Oj taaak! A jakże! Przecież to rzecz godna i wiele wyjaśniająca!
– Toś jest głupi jak ten but! – skwitowała Kotka.
– A to niby dlaczego?! – oburzyłem się już naprawdę mocno.
– A dlatego, że to tak jakbyś tłumaczył ojca i usprawiedliwiał, zanim jeszcze zacząłeś o nim mówić! Wielkim zaprawdę z panów ojciec mój był panem! Wielka też była z utraty majętności frustracja jego! Nic więc dziwnego, że mnie i Matce Mojej, ze smutku odrąbał on nogę!
To wykrzyczawszy Kicia z trzaskiem odłożyła słuchawkę, a ja pozostałem sam z sobą i z moimi ciężkimi myślami…
(Ciąg dalszy zapewne nastąpi…)
Autor tekstu: Robert Gorczyński
Publikacja dnia: 13 stycznia 2022 roku.
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone.

1 Comment

  1. No własnie, była bardzo długa przerwa w pisaniu u Ciebie.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2022 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑