RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

Tag: Moldova (page 21 of 63)

Róża.

Zawsze ją lubiłem
Kwintesencja elegancji
Szykowna
Na miarę
Płatki pasujące do liści
Liście do łodygi
Tak…
Z pewnością można się zachwycić.
Nie myślcie jednak,
że napiszę coś o kolcach.
Wyraźnie przecież powiedziałem,
że zawsze ją lubiłem…
😉

Szaleństwo.

– Czas ruszać do boju. Czas ruszać w drogę! – rzucił Landgraf do Wicehrabiego.
– Lecz czy sił mamy wystarczająco dużo? – spytał Wicehrabia – I skąd wasza miłość wiesz, że to właściwa chwila?
– To ta chwila. – odpowiedział Landgraf pewnym głosem. – Teraz, albo nigdy! Tak czuję.
– Wybacz wasza miłość, ale nic mi to nie mówi – odrzekł arystokrata.
– Czyż naprzeciw nam nie stoi szaleństwo? – spytał Landgraf.
– Tak panie. Mierzymy się z szaleństwem.
– I czyż szaleństwem nie jest to, co mówię?
– Tak panie – odpowiedział Wicehrabia zdziwiony taką mową. – Zaiste, uważam, że to szaleństwo.
– A więc równy odpowiada równemu – podsumował Landgraf tajemniczo. – I nawet nie wiesz, drogi przyjacielu, ile czasu zajęło mi, bym to zrozumiał. A zatem, ich szaleństwu niech odpowie nasze szaleństwo! I powiem ci więcej, mości Wicehrabio! Na nic słowa, groźby i walka, jeśli nie będziemy wierzyć. Nie zwyciężymy, jeżeli nie ogranie nas święte szaleństwo! A jeśli się tak stanie, jeśli uwierzymy, wtenczas szaleńcy, którzy zagarnęli nasze królestwa, doznają trwogi. Stanie się tak, bo nie będą się spodziewać tego samego ognia po naszej stronie.
Tak, mości wicehrabio! Czas nam ruszać w drogę!

I jeszcze tej samej nocy Landgraf, tymi samymi słowy, przemówił do Ośmiu Baronów i do wszystkich innych panów, knechtów i zbrojnej czeladzi.
I nie wybił zegar porannej godziny, nim zbrojni nie ruszyli w drogę.
Tak zaczęła się wojna szalonych z szalonymi,
w czasach gdy rozum wyrzec już nie mógł ani jednego rozsądnego słowa…

Rzeźba.

Stoi w dziwnym miejscu
Niby nikt tam nie przychodzi
A jednak
Od wieków ta dziwna drewniana figura
Nie przewraca się, ani nie niszczeje
Nie imają się jej ani pożary
Ani sprej, ani korniki
I nawet opinia księdza nie jest tu skuteczna.
Ta dziwna rzeźba trwa tam
Na przekór kazaniom, obelgom i niepamięci.
Czy byłem tam?
Czy ją widziałem?
Tak.
Byłem tam
Widziałem ją
I znam ją bardzo dobrze
Dlaczego?
Dlatego, że tu u Nas w Polsce
Nic tak do końca nie umiera
I nic tak do końca nie żyje.

Europa.

Jeżeli nadal będziemy, jak te robaki, które widzą to tylko, co mają przed nosem.
Jeżeli nadal wyrzekać się będziemy tej Świetlistej Wizji,
Która kazała nie strzelać do siebie Brytyjczykom, Francuzom, Niemcom i Polakom,
Jeżeli nadal nie będziemy dostrzegać, że pan Kremla nie jest Nam życzliwy,
Jeżeli nadal tkwić będziemy w ślepej, bezrozumnej głupocie,
Jeśli powierzać będziemy władzę nieciekawym, niskim ludziom,
To pewnego dnia (już wkrótce!), skończymy jak Nasi Przodkowie w 1795 roku!
I nie dotyczy to teraz li tylko (i aż!), Rzeczypospolitej Obojga Narodów,
Ale całego Naszego Życia – dotyczy to Całej Zjednoczonej Europy.
Zrozummy wreszcie:
Że na wschodzie nie szanuje się Człowieka!

Waga.

Człowiek jest jak waga.
Ma w sobie szalę dobra i szalę zła.
A pośród tego wszystkiego tkwi jego dusza.
Bo Dusza Człowiecza niezmienna jest i stała.
Wyborem natomiast jest wejrzenie:
W stronę dobra
Albo w stronę zła.
I na tym właśnie opiera się jego siła.
Względem wszystkiego!
Nawet względem Boga…

Zmiany w Królewskim Pałacu.

– Czy jesteś, wasza miłość, pewien że czas rozważać coś takiego? – spytał Landgraf.
– Bez wątpienia – odpowiedział Wicehrabia. – Zarówno ludziom sercem nam oddanym, jak i postronnym, potrzebna jest pewność. Pewność potrzebna jest też nam samym. Myślę więc, że praca nad Statutem Czczenia Ważnych Rocznic, z uwzględnieniem naszych przyszłych zwycięstw, będzie najlepszą oznaką tego, że nie mamy co do nich wątpliwości…
– Wyborne! – zaśmiał się Landgraf. – Tuszę jednak, że odezwą się też głosy prześmiewcze.
– Może teraz… – odrzekł Wicehrabia bardzo poważnym tonem. – Lecz kiedy zacznie się koło fortuny odwracać, ich głosy nie tylko wprawią ich samych w zakłopotanie, ale też pozwolą nam zwyciężyć w dwójnasób.
Wtedy nie tylko pokonamy wroga, ale i zawstydzimy wątpiących.
– Nieźleś to obmyślił mości panie! – rzucił Landgraf z podziwem.
i podpisał projekt opatrzywszy go Królewską Pieczęcią.
Od tej pory w życie wszedł dokument, który nazwano później Pierwszą Gwiazdą Brzasku…

Konfederaci.

Tak mi trochę przypominają tych naszych przezacnych
Powstańców Styczniowych,
Co to z szablą, albo z dziadkową luśnią
Za Ojczyznę szli w pole!
Lecz z serca całego nie podoba mi się to, jak traktowali
Czarnoskórych niewolników ze swoich plantacji.
I wtedy milknę do głębi zakłopotany,
Bo wiem bardzo dobrze,
Jak to często niegodnie chłopów polskich traktowały polskie pany.

Amerykanie.

Brytyjczykiem nie jestem,
Francuzem, Włochem, ani Belgiem też nie.
Nie jestem Niemcem ni Austriakiem.
Jestem Polakiem.
I choć Amerykanie Są tak silni, bogaci i wpływowi,
A swego czasu ocalili Nasz Świat i Europę,
Choć globalnie Ich popieram
I opowiadam się po Ich stronie…
To jednak ciągle wydają mi się tacy…
Bez klasy.
Kim jestem?
Kimś wrednym?
Niewdzięcznym?
Pokręconym?
Może…
Ale proszę mi wybaczyć!
To nie moja wina…
Ja jestem…
Po prostu…
Polakiem…
🙂
P,S.: God bless You America!

Śledziki w occie.

Kurczaczki w panierce
Schabowy z jajkiem
Śląska kiełbasa
Pewnego dnia przyjdzie nam srogo zapłacić
Za tego rodzaju przyjemności.

Widziałem kiedyś przy drodze kurę,
która wypadła ze swojego transportu śmierci.

Mimo to do dziś nie jestem bez winy.

Spokojny Sobotni Wieczór.

Zaczynam delektować się spokojem.
Kiedy dzwonię do bliskich i w odpowiedzi
na pytanie: „Co słychać?’
słyszę odpowiedź: „Właściwie to nic…”.
Gratuluję. 🙂
Nie dlatego, że nie lubię zmian,
ani dlatego, że nie jestem za rozwojem.
Nic z tych rzeczy!
Gratuluję Im dlatego,
że nie stało się nic złego…

Jest teraz Spokojny Sobotni Wieczór,
a ja życzę Wszystkim Moim Kochanym Czytelnikom tego samego
i wielu jeszcze… bardzo wielu!
Spokojnych Sobotnich Wieczorów…
🙂

Older posts Newer posts

© 2026 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑