RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

Tag: sarmacja (page 21 of 79)

Życzenia na 11 listopada.

Kochani Rodacy,
Drogie Siostry i Bracia – Polacy,
Kochani Obywatele Rzeczypospolitej
Różnych Narodowości, Wyznań i Przekonań,
Z całego serca życzę
Państwu (i sobie):
byśmy się wzajemnie bardziej szanowali.
Tak na początek…
bo jeśli Nam się to uda,
to w przyszłym roku,
na następne
Święto Niepodległości,
będzie można życzyć sobie:
Wzajemnego zrozumienia,
a później
i Spokoju,
aż w końcu i…
MIŁOŚCI.
Składam więc,
Wszystkim Państwu,
te moje „dziecinne”
Życzenia.
Wierząc w to głęboko,
że dzięki takiej
dobrej „naiwności”
wszystko się zmienia
nawet…
Ta Ziemia…
🙂

Z wyrazami szacunku
Robert Gorczyński

P.S.: Niniejsze życzenia ilustruje Orzeł Powstania Krakowskiego z 1846 roku, podczas którego akcentowano wartości demokratyczne, zgodę wszystkich stanów i wyzwolenie chłopów.

Orkany.

Z nimi jest jak z ludźmi:
pod miłymi imionami kryje się zabójcza siła.
Nikt przecież nie nadaje dzieciom straszliwych imion.
Nikt też nie zakłada, że stanie się coś złego.
A jednak, prawie codziennie prasa donosi,
że taki to, albo inny: „Wacek”, „Janek” a nawet:…”Marcin”,
pobił kogoś, zgwałcił, albo i zabił.
Kto więc rozwikła ten paradoks nazw?
A może miła nazwa, albo miłe imię,
procentowo oddala zło?
i…
Czy rzeczywiście chłopiec o imieniu: „Złodziej”,
zostałby złodziejem?
Kto to wie…
🙂

Rzymski Patrycjusz.

Prawdziwy i dobry strateg
Nie widać go w bezpośrednim otoczeniu Cezara.
Taktowny, uprzejmy,
Ale nie miękki.
(Z gracją potrafi ukrywać sztylet).
Przemierza sale Senatu z podniesioną głową.
Nigdy jednak nie zadziera nosa.
Dobrze wie, że obserwacja jest cnotą
na której osadza się jeszcze większa cnota:
Właściwy osąd rzeczy.
I dlatego właśnie nie widziano go przy Cezarze,
gdy ten z gracją pochylał się nad nastrojami ludu.
Rzymski Patrycjusz
Wytrawny strateg…
Cesarze się zmieniają,
A on ciągle tam jest.

Róża.

Zawsze ją lubiłem
Kwintesencja elegancji
Szykowna
Na miarę
Płatki pasujące do liści
Liście do łodygi
Tak…
Z pewnością można się zachwycić.
Nie myślcie jednak,
że napiszę coś o kolcach.
Wyraźnie przecież powiedziałem,
że zawsze ją lubiłem…
😉

Szaleństwo.

– Czas ruszać do boju. Czas ruszać w drogę! – rzucił Landgraf do Wicehrabiego.
– Lecz czy sił mamy wystarczająco dużo? – spytał Wicehrabia – I skąd wasza miłość wiesz, że to właściwa chwila?
– To ta chwila. – odpowiedział Landgraf pewnym głosem. – Teraz, albo nigdy! Tak czuję.
– Wybacz wasza miłość, ale nic mi to nie mówi – odrzekł arystokrata.
– Czyż naprzeciw nam nie stoi szaleństwo? – spytał Landgraf.
– Tak panie. Mierzymy się z szaleństwem.
– I czyż szaleństwem nie jest to, co mówię?
– Tak panie – odpowiedział Wicehrabia zdziwiony taką mową. – Zaiste, uważam, że to szaleństwo.
– A więc równy odpowiada równemu – podsumował Landgraf tajemniczo. – I nawet nie wiesz, drogi przyjacielu, ile czasu zajęło mi, bym to zrozumiał. A zatem, ich szaleństwu niech odpowie nasze szaleństwo! I powiem ci więcej, mości Wicehrabio! Na nic słowa, groźby i walka, jeśli nie będziemy wierzyć. Nie zwyciężymy, jeżeli nie ogranie nas święte szaleństwo! A jeśli się tak stanie, jeśli uwierzymy, wtenczas szaleńcy, którzy zagarnęli nasze królestwa, doznają trwogi. Stanie się tak, bo nie będą się spodziewać tego samego ognia po naszej stronie.
Tak, mości wicehrabio! Czas nam ruszać w drogę!

I jeszcze tej samej nocy Landgraf, tymi samymi słowy, przemówił do Ośmiu Baronów i do wszystkich innych panów, knechtów i zbrojnej czeladzi.
I nie wybił zegar porannej godziny, nim zbrojni nie ruszyli w drogę.
Tak zaczęła się wojna szalonych z szalonymi,
w czasach gdy rozum wyrzec już nie mógł ani jednego rozsądnego słowa…

Rzeźba.

Stoi w dziwnym miejscu
Niby nikt tam nie przychodzi
A jednak
Od wieków ta dziwna drewniana figura
Nie przewraca się, ani nie niszczeje
Nie imają się jej ani pożary
Ani sprej, ani korniki
I nawet opinia księdza nie jest tu skuteczna.
Ta dziwna rzeźba trwa tam
Na przekór kazaniom, obelgom i niepamięci.
Czy byłem tam?
Czy ją widziałem?
Tak.
Byłem tam
Widziałem ją
I znam ją bardzo dobrze
Dlaczego?
Dlatego, że tu u Nas w Polsce
Nic tak do końca nie umiera
I nic tak do końca nie żyje.

Europa.

Jeżeli nadal będziemy, jak te robaki, które widzą to tylko, co mają przed nosem.
Jeżeli nadal wyrzekać się będziemy tej Świetlistej Wizji,
Która kazała nie strzelać do siebie Brytyjczykom, Francuzom, Niemcom i Polakom,
Jeżeli nadal nie będziemy dostrzegać, że pan Kremla nie jest Nam życzliwy,
Jeżeli nadal tkwić będziemy w ślepej, bezrozumnej głupocie,
Jeśli powierzać będziemy władzę nieciekawym, niskim ludziom,
To pewnego dnia (już wkrótce!), skończymy jak Nasi Przodkowie w 1795 roku!
I nie dotyczy to teraz li tylko (i aż!), Rzeczypospolitej Obojga Narodów,
Ale całego Naszego Życia – dotyczy to Całej Zjednoczonej Europy.
Zrozummy wreszcie:
Że na wschodzie nie szanuje się Człowieka!

Waga.

Człowiek jest jak waga.
Ma w sobie szalę dobra i szalę zła.
A pośród tego wszystkiego tkwi jego dusza.
Bo Dusza Człowiecza niezmienna jest i stała.
Wyborem natomiast jest wejrzenie:
W stronę dobra
Albo w stronę zła.
I na tym właśnie opiera się jego siła.
Względem wszystkiego!
Nawet względem Boga…

Zmiany w Królewskim Pałacu.

– Czy jesteś, wasza miłość, pewien że czas rozważać coś takiego? – spytał Landgraf.
– Bez wątpienia – odpowiedział Wicehrabia. – Zarówno ludziom sercem nam oddanym, jak i postronnym, potrzebna jest pewność. Pewność potrzebna jest też nam samym. Myślę więc, że praca nad Statutem Czczenia Ważnych Rocznic, z uwzględnieniem naszych przyszłych zwycięstw, będzie najlepszą oznaką tego, że nie mamy co do nich wątpliwości…
– Wyborne! – zaśmiał się Landgraf. – Tuszę jednak, że odezwą się też głosy prześmiewcze.
– Może teraz… – odrzekł Wicehrabia bardzo poważnym tonem. – Lecz kiedy zacznie się koło fortuny odwracać, ich głosy nie tylko wprawią ich samych w zakłopotanie, ale też pozwolą nam zwyciężyć w dwójnasób.
Wtedy nie tylko pokonamy wroga, ale i zawstydzimy wątpiących.
– Nieźleś to obmyślił mości panie! – rzucił Landgraf z podziwem.
i podpisał projekt opatrzywszy go Królewską Pieczęcią.
Od tej pory w życie wszedł dokument, który nazwano później Pierwszą Gwiazdą Brzasku…

Katalonia.

Nie wiem, co o tym myśleć.
Z jednej strony jestem za demokracją, wolnością i samostanowieniem.
Wiem też dobrze, że bardzo miło jest wznosić ojczyste flagi z rodzinnych stron.
Tak. To bardzo miłe uczucie!
Z ochotą wywieszam biało-czerwoną flagę na 3 maja i 11 listopada.
Jestem jednak również za Unią Europejską i związanymi z Nią demokratycznymi wartościami.
Wiem też dobrze, że demokratyczne Królestwo Hiszpanii, to nie kajzerowskie Prusy, albo carska Rosja.
Rozumiem także, że żyjemy w Świecie ukrytych ekspozytur i tajnych wpływów, z których cieszy się Moskwa Putina.
Dlatego, dobrze życząc zarówno Katalończykom, jak i Hiszpanom,
doprawdy nie wiem, co mam myśleć o tym, co się tam dzieje i komu to służy?

Older posts Newer posts

© 2026 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑