RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

Tag: Wieniawa Długoszowski (page 41 of 80)

Wielka cerkiew w centrum Poznania.

Co jakiś czas we śnie odwiedzam centrum Poznania.
I nie jest to to centrum, które można zobaczyć teraz.
Teraz Poznań przyczaił się i drzemie. Teraz Poznań nie jest areną historycznych wydarzeń.
Ja jednak widzę o wiele więcej. Widzę jego przyszłość.
A ta przyszłość jest niezwykła.
Już po raz kolejny śni mi się, że idę Alejami Niepodległości, obok Zamku, w stronę dworca.
Tej nocy zobaczyłem jednak coś całkiem niesamowitego.
Widziałem wielką cerkiew z ogromną kopułą, taką jak te w Moskwie.
Cerkiew zbudowano tam, gdzie stoją teraz budynki za Akademią Muzyczną.
Ta ogromna prawosławna świątynia górowała nad wszystkim, co do tej pory wyrosło w naszym mieście.
Górowała nad całym Poznaniem, a po galeriach, na jej dachach, przechadzali się ludzie podziwiający panoramę.
Na szczęście opowiedziałem ten sen żonie.
Opowiedziałem go w szczegółach i w całości!
Oboje szczerze wierzymy, że sny opowiedziane się nie sprawdzają.

Laleczka.

– Po co ci ten pistolet? – spytał pierrot zasłaniając się kwiatami.
– Mam go, bo czuję ból! – odpowiedziała ostro.
– Mnie też często coś boli, ale nie kupuje sobie pistoletów – zdziwił się błazen.
– Zabawny jesteś… – podsumowała patrząc mu prosto w oczy.
Laleczka była piękna: włosy, oczy, usta, biust.
Wszystko doskonale wpasowane w idealną normę.
A jednak czuła ból i z tego powodu sprawiła sobie pistolet.
– Ale nie odpowiedziałaś na moje pytanie – pierrot nie ustępował.
– Przecież już ci wszystko powiedziałam! – wściekała się.
– Ale ja chcę wiedzieć, kogo chcesz zastrzelić? – naciskał.
– Może ciebie…
– Daj spokój, chyba nie dałem ci powodu – racjonalizował trefniś.
– A skąd wiesz?! – teraz Laleczka kipiała złością.
– Myślę, że nie.
– Co nie?! – ryknęła.
– Myślę, że jednak nie dałem ci powodu,
– No dobrze – zgodziła się nagle. – Nie o ciebie chodzi. Gdybyś chciał się czegoś dowiedzieć, musiałbyś zapytać nie kogo, lecz co chcę zastrzelić.
– A co chcesz zastrzelić?
– Mój ból.
– Powtarzasz to bez sensu.
– Bez sensu?!
– Według mnie od leczenia bólu są lekarze, a nie pistolety – chłopak rzeczywiście niczego nie rozumiał.
Nie rozumiał i do niczego już nie doszedł.
W każdym razie Laleczka uznała, że rozmowa z pierrotem ją nudzi.
Wzięła więc pistolet do ręki, włożyła go do swojej wielkiej torby w kwiaty i motyle i poszła do miasta.
(A o jej wyczynach rozpisywały się później media).
Trefniś natomiast udał się na spoczynek.
Rozmowy z Laleczką zawsze bardzo go wyczerpywały.
Teraz miała w ręku pistolet,
Kiedyś przyszła z nożem,
Jeszcze innym razem z kuszą.
A błazna zawsze wtedy przeszywał głęboki dreszcz.
Tak jakby wewnętrznie przeczuwał,
że Laleczka chce się zemścić właśnie na nim.
Czuł tak, choć nigdy by tego nie zrobiła…
Ktoś przecież musi ją wysłuchać.

Eliksir.

Wetrzesz go tylko tyle, ile zmieści się na paznokciu,
poczujesz się o niebo lepiej i będziesz mógł (niczym młody bóg!), przenosić góry.
Wetrzesz go tyle, co na palcu,
sprawisz, że cofnie się czas i znajdziesz się z powrotem w rodzinnym domu.
Weźmiesz go na górkę, sprawisz że Słońce w miejscu stanie,
a ty wysiądziesz z czasu jak pasażer z tramwaju.
Lecz nadal będziesz mógł pozostać w tym stanie,
tylko tyle, ile wynosi stosunek zbyt wielkiej dawki do mocy twojego ciała.
A jeżeli weźmiesz go jeszcze więcej
zaniknie już wszystko
i pozostaniesz tylko ty
jak wycięta postać z tła
I będziesz miał ogromną moc
zdolną przywołać każdego
lecz zbyt małą by powrócić tam
gdzie nie trzeba ci było eliksiru…

Radocha!

Gdyby nie była taka fajna,
mogła by być tak bezwzględna jak Młot Thora!
Faktem jest, że zrywa się tak niespodziewanie jak burza,
i pędzi nieokiełznana od jednej roześmianej twarzyczki do drugiej.
A kiedy się kończy, wszyscy czerwienieją ze wstydu.

Przydarzyło mi się to już kilka razy w życiu
I za każdym razem odkrywałem
Jakieś jej drugie dno.

Bo każda radocha jest
czymś podszyta.
A ta najlepsza,
taka sama z siebie,
To bardzo często mit.

Jastrząb.

Dziób,
Skrzydła,
Szpony,
I charakter. ..

Myślę, że to ostatnie jest najważniejsze.
🙂

Pierun nad Litwą.

Jaśnistym ogniem poraził pielgrzyma.
Zszedł nad lasem ku ziemi.
Rozwidlił się i runął!
W pobliskiej wsi ludzie pobudzili się.
Dzieci zapłakały, baby podniosły lament,
a mężczyźni wyszli przed chaty!
I wtedy stał się cud…
Ostrobramska Maryja zajaśniała pośród nocy.
Odbiła się blaskiem w falach Świtezi
I promieniami oświetliła wszystkie wileńskie ulice!
Ponoć nawet na jednym z placów pojawił się cień Adama Mickiewicza.
Natomiast Nina zbudziła się w środku nocy…
🙂

Poszła na plażę.

Biegła długo.
Jej oddech gorący…
Nie widziałem nigdy takiej dziewczyny.
(Starałem się więc unikać myśli o niej).
Uznałem, że to zbyt niebezpieczne…
Niestety…
Niedługo…
Spotkaliśmy się razem nadzy.
Namiętni.
W jej łóżku.
W środku nocy…

Wiejski gitarzysta.

Siedząc na ławeczce zagra wszystko, co podpowie mu dusza.
Wiejski gitarzysta.
Niezbyt tu potrzebny,
Jak każdy kto na wsi nie zajmuje się uprawą roli.
Wiejski gitarzysta…
Pan nocy…
Pan spraw męsko – damskich…
Przy jego muzyce niejedna para poszła w krzaki.
Wiejski gitarzysta.
Kultura pierwszego kontaktu.
Strefa wzruszeń i prostych namiętności.
Gdyby go zabrakło
Trzeba by pójść gdzieś daleko,
By nie zacząć wyć…

Zmarł Pan Andrzej Wajda.

Drogi i Kochany Panie Andrzeju!
Choć nie znałem Pana osobiście,
to pozwalam sobie dziś  na ton tak bardzo bezpośredni,
bo to dzięki Panu,
w mojej wyobraźni,
tak pięknie:
Na koniach galopowali Polscy Ułani!
Tak pięknie walczyli AK-owscy Konspiratorzy!
Tak pięknie tańczyli Krakowiacy na Wyspiańskiego Weselu!
Z takim szaleństwem budowano i palono łódzkie fabryki!
Tak wspaniale Agnieszka walczyła o Człowieka z Żelaza i Marmuru.
I tak bardzo mocno zapłakałem nad losem Oficerów w Katyniu!
I z tym większą POLSKĄ PASJĄ
DZIĘKI PANU!
Zatańczyłem Poloneza w Polskim Dworze,
Razem z Panem Tadeuszem!
No i roześmiałem się…
(też razem z Panem!)
nad jowialnością
Polskiego elektryka – elektryka Wałęsy! 🙂
Dlatego…
Dlatego tym bardziej szczerze i gorąco:
Pana Proszę!
Niech mi Pan wybaczy,
Że nie zdążyłem na Pańskie Powidoki…

Z wyrazami najwyższego szacunku
Robert Gorczyński
Polak. 
 

Marsze dla Demokracji, to coś w rodzaju Pospolitego Ruszenia. By były skuteczne, potrzebna jest ORGANIZACJA.

Marsze są świetne i robią duże wrażenie,
ale na tej bazie musi powstać autentyczna społeczna organizacja!

Inaczej para pójdzie w gwizdek.
Za Pierwszej Rzeczypospolitej
(jak wiesz Droga Be 🙂 ) ,
funkcjonowało coś takiego jak:
Pospolite Ruszenie.
(I ja nie potępiam tego zjawiska, jak i nie potępiam Pierwszej Rzeczypospolitej!).
Po prostu, Panowie Bracia Szlachcice,
z poczucia obowiązku stawiali się pod szablami w obronie Kraju,
ale niestety ostatecznie wszystko się rozłaziło.
Prawdziwą siłę stanowiły natomiast regularne armie.

Czarny Marsz Kobiet, podobnie jak Komitet Obrony Demokracji,
staje przeciw dobrze zorganizowanej, cynicznej machinie.
Staje przeciwko specom od socjotechniki pokroju „prezesa”, „ojca dyrektora” i biskupów.
I tego trzeba być świadomym!
Dlatego naprawdę skuteczna może być jedynie autentyczna demokratyczna organizacja.
Taka jak dawna – PRAWDZIWA SOLIDARNOŚĆ – przeciw komunie.
W przeciwnym razie wszystko się rozpłynie.
Jak owe stare, poczciwe szlacheckie pospolite ruszenia.

Older posts Newer posts

© 2026 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑