RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

Tag: Wawel (page 29 of 80)

Smutna Pani na rogu ulicy.

Pochyla się nad ludzkim losem
Wywyższona z drugiego, albo z trzeciego piętra.
Twarz ma poważną i dobrą.
Zatroskaną.
Tak nisko i blisko nad przechodniami,
Że ci mają Ją za swoją
I zapalają światełka
I przynoszą kwiaty.
A Ona ciągle na nich patrzy,
Przestaję się więc dziwić,
Że Ich tak to porusza.
(Podczas gdy inni ze wzgardą odwracają wzrok od Ich biedy).

Liga Pospolitych Polaczków (LPP).

Zapisuję się do tej Organizacji jako pierwszy!
I pytam:
Kto następny?!
Ktoś oburzony oczywiście zapyta:
Ale o co chodzi?!
A ja odpowiem:
Chodzi o dystans do samych siebie!
A zatem powtarzam pytanie:
Kto się zapisuje?
Kto jeszcze zasili szeregi LPP?
LPP czeka na Ciebie…
🙂

Rycerze Światła i Ciemności.

Stanęli,
Pogubili się,
Palą papierosy,
Nerwowo spoglądają na zegarki.
Pod nosem cedzą obelgi…
Aż w końcu najstarszy z nich
Zsiadł z konia i powiedział:
„Panowie, tak dłużej być nie może!
Wte albo wewte…”
🙂

Wyszedł i nie wrócił.

Czasem zastanawiam się, czy mnie się to kiedyś nie przytrafi,
Ale wtedy pocieszam się myślą, że złego licho nie bierze.
🙂

Bezbrzeżna rzeka.

Gdy zdarza się coś takiego jak „bezbrzeżna rzeka”
Natychmiast zapominamy o urokach plażowania na żółtym piasku.
Bunt rzeki nazywamy powodzią,
Ubieramy się w mundury,
I znajdujemy w sobie siłę,
By znikąd znosić tysiące worków z piaskiem.
Budzi się w nas solidarność,
Dłoń spotyka się z dłonią,
I ze strachem czekamy aż to się skończy…
I to się zwykle kończy.
A wtedy przez moment zastanawiamy się nad przyczynami.
Ale tylko przez moment,
Bo później spada na nas zapomnienie.
Aż do następnego razu…
Do momentu gdy jedna „bezbrzeżna rzeka”
Stanie oko w oko z drugą…

Suplika dla Shaak Ti :-)

A usiadłem sobie na Krakowskim Królewskim Rynku,
Usiadłem…
i posiedziałem na nim kilka dni… 🙂
Posiedziałem…
bo… Kraków to moja miłość!
Jestem więc przekonany, że będziesz w stanie zrozumieć
ten skandaliczny brak ruchu na robertgorczynski.pl

Trzaska kaszka spod kaska.

Wyglądam przez okno
I patrzę na trawnik wysiany przez pracowników mieszkaniowej spółdzielni.

Mój Boże, jak ja nienawidzę tego trawnika!
Jest taki zielony i równy,
A mnie tak do tego daleko…
Ja nie jestem ani równy,
ani zielony.

Każdego dnia staram się wygładzać wszelkie nierówności,
ale za każdym razem stwierdzam, się nie udało!

Golarki zawodzą,
Grzebień jest bardzo nieskuteczny,
Sztyft daje radę, ale tylko do wieczora.
Koszula, muszka, spodnie, majty i skarpety,
to tylko dzienne jednorazówki.

Boże jak ja nienawidzę tego trawnika!
On jest taki równy i tak bezczelnie leży sobie pod moimi oknami.

Ma ten trawnik wielkie szczęście, że nie jestem terrorystą,
Bo z pewnością zrzuciłbym na niego
Wielką niszczącą bombę!

Czym jest życie? Czyli Hołd dla Cioci Danki…

Czasami zdaje mi się, że jest to jakaś niesamowita defilada
I że trzeba pozakładać na siebie rodowe barwy i herby,
I przejść przez wszystkie ulice w postawie jak najbardziej wyprostowanej…

Innym razem, zdaje mi się, że życie polega na pochylaniu się nad kłopotami.
Na zamartwianiu się o jutro i o to, co się włoży do gara.

CZYTAJ DALEJ

Ewolucja.

Trudne słowo.
Bo nigdy nie wiadomo w co też może ono
Wyewoluowowowiwuwaluować…
I właśnie nad tym od wielu już lat
z wielkim przejęciem głowią się naukowcy…
🙂

Shaak Ti – Zalicz mnie proszę do grona Twoich wiernych fanów.

„Bono ma urodziny 10 maja. 😀 😀 😀”
Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha!
Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha!
Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha!
PO PROSTU GENIALNE!
Shaak Ti!
I like Jazz…
and You are Wonderful Jazz Woman!
Oooo…. Yeee!
🙂

Older posts Newer posts

© 2026 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑