Stanęli,
Pogubili się,
Palą papierosy,
Nerwowo spoglądają na zegarki.
Pod nosem cedzą obelgi…
Aż w końcu najstarszy z nich
Zsiadł z konia i powiedział:
„Panowie, tak dłużej być nie może!
Wte albo wewte…”
🙂
Stanęli,
Pogubili się,
Palą papierosy,
Nerwowo spoglądają na zegarki.
Pod nosem cedzą obelgi…
Aż w końcu najstarszy z nich
Zsiadł z konia i powiedział:
„Panowie, tak dłużej być nie może!
Wte albo wewte…”
🙂
Czasem zastanawiam się, czy mnie się to kiedyś nie przytrafi,
Ale wtedy pocieszam się myślą, że złego licho nie bierze.
🙂
Gdy zdarza się coś takiego jak „bezbrzeżna rzeka”
Natychmiast zapominamy o urokach plażowania na żółtym piasku.
Bunt rzeki nazywamy powodzią,
Ubieramy się w mundury,
I znajdujemy w sobie siłę,
By znikąd znosić tysiące worków z piaskiem.
Budzi się w nas solidarność,
Dłoń spotyka się z dłonią,
I ze strachem czekamy aż to się skończy…
I to się zwykle kończy.
A wtedy przez moment zastanawiamy się nad przyczynami.
Ale tylko przez moment,
Bo później spada na nas zapomnienie.
Aż do następnego razu…
Do momentu gdy jedna „bezbrzeżna rzeka”
Stanie oko w oko z drugą…
A usiadłem sobie na Krakowskim Królewskim Rynku,
Usiadłem…
i posiedziałem na nim kilka dni… 🙂
Posiedziałem…
bo… Kraków to moja miłość!
Jestem więc przekonany, że będziesz w stanie zrozumieć
ten skandaliczny brak ruchu na robertgorczynski.pl
Wyglądam przez okno
I patrzę na trawnik wysiany przez pracowników mieszkaniowej spółdzielni.
Mój Boże, jak ja nienawidzę tego trawnika!
Jest taki zielony i równy,
A mnie tak do tego daleko…
Ja nie jestem ani równy,
ani zielony.
Każdego dnia staram się wygładzać wszelkie nierówności,
ale za każdym razem stwierdzam, się nie udało!
Golarki zawodzą,
Grzebień jest bardzo nieskuteczny,
Sztyft daje radę, ale tylko do wieczora.
Koszula, muszka, spodnie, majty i skarpety,
to tylko dzienne jednorazówki.
Boże jak ja nienawidzę tego trawnika!
On jest taki równy i tak bezczelnie leży sobie pod moimi oknami.
Ma ten trawnik wielkie szczęście, że nie jestem terrorystą,
Bo z pewnością zrzuciłbym na niego
Wielką niszczącą bombę!
Czasami zdaje mi się, że jest to jakaś niesamowita defilada
I że trzeba pozakładać na siebie rodowe barwy i herby,
I przejść przez wszystkie ulice w postawie jak najbardziej wyprostowanej…
Innym razem, zdaje mi się, że życie polega na pochylaniu się nad kłopotami.
Na zamartwianiu się o jutro i o to, co się włoży do gara.
Trudne słowo.
Bo nigdy nie wiadomo w co też może ono
Wyewoluowowowiwuwaluować…
I właśnie nad tym od wielu już lat
z wielkim przejęciem głowią się naukowcy…
🙂
„Bono ma urodziny 10 maja. 😀 😀 😀”
Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha!
Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha!
Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha!
PO PROSTU GENIALNE!
Shaak Ti!
I like Jazz…
and You are Wonderful Jazz Woman!
Oooo…. Yeee!
🙂
Czasami, kiedy patrzę na moich bliźnich,
równo: tych z niska i tych z wysoka,
zastanawiam się, jak to możliwe,
że są oni w stanie chodzić,
jeść, pracować,
albo rodzić dzieci,
skoro…
(patrząc na całokształt),
tak rażąco brak im Głowy…?
🙂
Podczas podróży na zsyłkę młody Józef Piłsudski uczestniczył w buncie.
Został wówczas uderzony przez rosyjskiego żołnierza kolbą karabinu w usta.
Uderzenie to wybiło przyszłemu Marszałkowi przednie zęby.
I to też było powodem zapuszczenia przez Piłsudskiego Jego legendarnych wąsów.
Czy wyobrażamy sobie dziś Naczelnika Państwa bez tego charakterystycznego wyróżnika?
Zdaje się więc, że carski sołdat nieświadomie przysłużył się przyszłej Niepodległej Polsce.
🙂
Wszak, co Nas nie zabije, to Nas wzmocni!
🙂
I jeszcze jedno: Józef Piłsudski był wytrawnym szlagonem z dużym poczuciem humoru i nie należy o tym zapominać!
Był po prostu zdrowym psychicznie twardym facetem.
© 2026 RobertGorczyński.pl
Designe By ilonaDESIGN — Góra ↑
Najnowsze komentarze