No to… Sursum Corda!
Drogie Rodaczki,
Drodzy Rodacy!
🙂
No to… Sursum Corda!
Drogie Rodaczki,
Drodzy Rodacy!
🙂
Chylę czoła i składam hołd Żołnierzom i Wszystkim Innym Osobom,
które dochowując wierności
Niepodległej II Rzeczypospolitej
nie poddały się i czynnie stawiły opór
komunistycznemu reżimowi i sowieckiej dominacji
po II wojnie światowej.
Cześć Ich Pamięci!
Teatr to też rzecz przeklęta!
Lecz niech się o tym nie wypowiada,
ten, kto do Teatru nigdy nie wpada…
Szanowni Państwo!
W pełni popieram i solidaryzuję się z Dyrekcją oraz Aktorami
„Teatru Powszechnego” w Warszawie,
którzy wystawili inscenizację sztuki pt. „Klątwa”
piętnując w ten sposób
powszechną i nierozliczoną dotąd pedofilię w Katolickim Kościele
oraz obezwładniającą arogancję polskich biskupów!
P.S.: Słyszałem kiedyś opowieść o pewnym Szlachcicu z czasów Pierwszej Rzeczypospolitej, który będąc pod wpływem nadmiernej ilości pitnego miodu, zobaczył jarmarczne przedstawienie i rzucił się z szablą na scenę w obronie białogłowy napastowanej przez czarny charakter z wystawianej sztuki.
W efekcie publika miała wiele uciechy z tego Jegomości pogubienia. 🙂
Kłopot jednak polega na tym, że obecni Obrońcy Krzyża i Wszechpolska Młodzież, zachowują się właśnie tak samo
ale bez zażycia grama alkoholu. 🙁
Pragnę z serca podziękować Młodym Artystkom – Wanessie i Julii
za piękne rysunki ilustrujące moją bajkę pt.: „Stary Krasnoludek i Pies”.
Musicie wiedzieć, że to niezwykłe uczucie móc zobaczyć to, co zostało przeze mnie napisane. 🙂
Z serca dziękuję też Szanownej Pani Wiesławie Jarguz,
Dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej „Spichlerz Książki” w Brzeźnicy
za niezwykłe zaangażowanie, pasję i serce, które wkłada w popularyzację i badania nad dorobkiem oraz dziejami Rodu Gorczyńskich, ze szczególnym uwzględnieniem Postaci Adama Gorczyńskiego.
Dziękuję także bardzo gorąco Wszystkim Pracownicom Biblioteki Publicznej „Spichlerz Książki” w Brzeźnicy,
za pracę i wysiłek tak perfekcyjnie i bezbłędnie wykonywany,
że na co dzień nikt go nie zauważa 😉
Z wyrazami szacunku, przyjaźni i oddania
Podziękowania śle:
Robert Gorczyński
Zapraszam również do odwiedzenia (choćby wirtualnego!), tego pięknego, bardzo polskiego, kulturalnego zakątka,
jakim jest Gminna Biblioteka Publiczna „Spichlerz Książki” w Brzeźnicy
pod adresem: http://www.gminnabiblioteka.brzeznica.pl
Kiedyś gatunek Homo Sapiens podjął wielkie ryzyko.
Przyciskany do kresu przez rozmaite szablozębne i megarogate istoty
zrezygnował z nieustannej ganianiny na czworaka.
Postanowił stanąć na dwóch nogach.
I udało mu się to bezapelacyjnie!
Nie dość, że istot mu zagrażających już nie ma,
to na dodatek,
nie napotykając na godnego przeciwnika,
rozpanoszył się na całej Ziemi!
(Demografowie nazywają to dziś przeludnieniem 🙂
Jednak słabością Człowieka są jego stopy.
One wciąż łączą Go z Rodzinną Planetą.
Może więc Ziemia w każdej chwili pozbawić Człowieka stóp.
I zacznie on na powrót biegać na czworaka.
Albo…
Człowiek zyska Skrzydła
i stopy przestaną mu być potrzebne.
Skrzydlaty Człowiek opuści Ziemię,
a Planeta odetchnie.
I właśnie dlatego tak bardzo popieram rozwój nauki i kosmicznych podróży!
🙂
Kiedy byłem uczniem średniej szkoły zafascynowałem się muzyką Jean Michel Jarre’a.
A że bardzo kochałem moją Babcię Jadwigę (rocznik 1913),
to postanowiłem podzielić się z Nią tym, co uważałem za najlepsze.
Przyniosłem więc do mieszkania mojej Babci magnetofon i puściłem Jej z kasety DVC 😉 Album „Oxygene”.
Babcia wysłuchała z uwagą wszystkich utworów,
a na koniec powiedziała mi, że to niezwykła muzyka, taka… z Zaświatów.
Ja natomiast, jak przystało na nastolatka, nie zgodziłem się z Nią… 🙂
i stwierdziłem kategorycznie, że muzyka ta dotyczy KOSMICZNYCH PODRÓŻY. 🙂
Dziś natomiast jestem zdania, że Oboje mogliśmy mieć rację.
I może Zaświaty to, to samo co Kosmos.
Bo skąd możemy wiedzieć, gdzie tak naprawdę trafimy po śmierci?
Może odrodzimy się gdzieś na odległych planetach…?
P.S. I: Czytałem kiedyś, że kosmonauci, którzy w skafandrach wychodzili w otwartą przestrzeń miewali chwile, gdy pragnęli odepchnąć się od statku i poszybować w nieskończoność…
P.S. II: Zwróćcie proszę uwagę, jak genialna jest okładka płyty „Oxygene”.
Jak dosadnie i trafnie ilustruje to, co wyprawiamy na Planecie Ziemia! 🙁
Czyli opowieść dla Mai…
– To tutaj – powiedziała ciocia Hanna i uścisnęła Maję mocno. – Usiądź proszę. Zaraz przyjdą inni.
– Piękna sala – zauważyła dziewczynka.
– Prawda? – spytała ciocia retorycznie i uśmiechnęła się szeroko.
Sala rzeczywiście była wielka i piękna.
CZYTAJ DALEJ
Zachodzi wtedy, gdy ktoś niedobry zmusza nas do uczestnictwa w Wigilii…
🙂
Kiedy Absurd poznał Parodię z jej brzucha wypadło sześć złotych kółek.
Na słonecznej tarczy pojawił się uśmiech, a Matka Jagody Wiślickiej poślizgnęła się i upadła.
Jej kremowo – biała sukienka zabrudziła się błotem, a ona sama straciła przytomność.
Noc, która później zapadła była bardzo długa.
Na tyle długa, by tłumy jeźdźców w czarnych, eleganckich płaszczach,
mogły przemierzyć wszystkie drogi między Wielkim Portem, a Starą Stolicą u gór podnóża…
Kiedy Absurd poznał Parodię sześć złotych kołek z głośnym stukotem toczyło się ku rzece.
Na przydrożnej jabłonce opadły wszystkie owoce, a liście, w ich miejsce, stały się czerwone.
Wtedy jasne światło pojawiło się w ogrodzie.
Zatoczyło półkole i nagle zgasło.
Jan Wiślicki, Mąż Jagody, był akurat w domu i usłyszał pukanie.
Do drzwi kołatał nieznany mu mężczyzna.
Mężczyzna ten przyniósł kamień, list i sztylet.
Z listu wynikało, że w otaczającym Świecie zachodzą jakieś zmiany.
Wiślicki nie lubił absurdalnych sytuacji.
I wszelkie tego rodzaju sprawy nazywał głupotami.
Oddał więc kamień, sztylet i list żonie.
Ta z kolei lubowała się w tego rodzaju sprawach.
I z nabożnym niemal pietyzmem ułożyła kamień i sztylet na liście.
A wszystkie te trzy przedmioty schowała pod grubym wiekiem domowej skrzyni.
I minęły długie lata zanim przedmiotami zainteresowały się ich dzieci.
Kiedy więc Absurd poznał Parodię zrozumiał, że ich Złote Koła toczyć się będą długo,
a Świat Ludzi czeka przez to wiele zmian…
C.D.N.
Co tu dużo mówić:
Ktoś Wyjątkowy!
Kiedy byłem hormonalnym nastolatkiem,
który podczas szkolnych dyskotek podpierał ściany,
nie mając odwagi prosić dziewcząt do tańca,
Jego piosenki pobudzały moją wyobraźnię…
Podobnie jak te, które serwował w eterze sam Pan Marek Niedźwiecki.
George Michael…
Last Christmas…
THANK YOU VERY MUCH!
🙂
© 2026 RobertGorczyński.pl
Designe By ilonaDESIGN — Góra ↑
Najnowsze komentarze