RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

Tag: blog (page 62 of 81)

Nikt tego nie chce,

Ani pan baron,
Ani ziemianin
Ani chłop.
Jednak ktoś rozkaz wydać musi,
Ktoś go przekazać,
A ktoś wprowadzić go w czyn…
I nie ma tu ani nieba, ani piekła.
Jest tylko powinność.
Jest szara codzienna praca,
I wschód Słońca
I jego zachód
I jasność jest
I jest mrok.

Choć nikt tego nie chce:
Ani pan baron,
Ani ziemianin,
Ani chłop…

Staranie nic tu nie daje, bo i nic od nas nie zależy!.

Mimo naszych odczuć i starań dzieją się na tym Świecie rzeczy tak niepojęte,
(Tak niespodziewane i tak niesprawiedliwe!),
Że doprawdy próżno jest przewidywać to, co się za chwilę wydarzy.
Wielką bezczelnością jest też zakładać, że wyjeżdżając rankiem z domu,
Wróci się doń wieczorem…
A jeśli się powróci, to czy będzie się tym samym, szczęśliwym człowiekiem?
To nie jest pewne…
NIGDY.
I nawet ten, z którym spędza się lat wiele,
Nagle może okazać się gwoździem do twojej trumny.
Nagle sam tonąc, może cię na dno ciągnąć…
I na nic twoja bezinteresowność.
Na nic twoja dobroć.
Jeśli pomożesz, jeśli się uśmiechniesz:
Zginiesz.
I staranie NIESTETY nic tu nie daje,
Bo w takich chwilach, nic już NIESTETY od nas nie zależy…

Wieczór Wszystkich Świętych.

Spod kolorowych jesiennych drzew,
Spod tablic pisanych złotymi zgłoskami,
Spod płyt z marmurów i ze zwykłego lastrico,
Przebija się nasza pamięć o ludzkich losach.
I o tę pamięć tu przecież chodzi!
I cześć niech będzie tej pamięci!
Jacyśmy to byli:
Czasem nieświęci…
A czasem właśnie i Wszyscy Święci!
🙂

Panie, które usuwają znicze.

Byłem w piątek po 21.30 w pewnym wielkim hipermarkecie i usłyszałem brzęk szkła.
Poszedłem tam i zobaczyłem Panie, które przesuwały znicze na boczne stoiska.
I chociaż to przesunięcie oznaczało wielką obniżkę cen,
To ważniejsze było coś innego:
Panie te, przesuwając znicze, w rzeczywistości otwierały Bramę Świąt Bożego Narodzenia.
I teraz na najbardziej eksponowanym stoisku są świąteczne ozdoby.
A zatem o ogłaszaniu nadejścia Świąt decydują dziś przekupnie…

Krakowskie Wieczory.

Byłem tam kilka razy.
I nigdy nie moglem tego zapomnieć…
I teraz dobrze wiem,
Że Kraków ma swoje Tajemne Bramy.
A kiedy One są otwarte,
Wtedy…
Twoja Dusza otrzymuje zaproszenie.
(I Trzeba wiedzieć jak się zachować),
Bo w Krakowie, w każdej chwili, spotkać można Króla…

Całkiem możliwe, że po nas przyjdą.

Czytałem, że są ludzie, którzy przeczuwając najgorsze,
już teraz gromadzą amunicję i broń.
Skończyłem artykuł, zamknąłem gazetę
I rozejrzałem się dookoła:
Czy są tutaj?
Czy jeżdżą tymi samymi autobusami?
A może już dawno nie wychodzą z domów?
Może już teraz testują jakość wiecznotrwałych konserw?

Ale czy ich „zapobiegliwość” ma jakiś sens?
Czy warto nie przeżywać radości z widoku jesiennego Słońca?

Przecież i tak wszyscy kiedyś umrzemy.
Czy to takie ważne kiedy?

 

Gdyby gwiazda tutaj spadła.

Musiałaby to zrobić w absolutnej ciszy…
(Tutaj przecież nikt nie wierzy w złotych gwiazd spadanie…)
Ale gdyby jednak tutaj spadła…
To…
Musiałaby rankiem wstać po cichu z łóżka.
Musiałaby ubrać się i wyjść dyskretnie na ulicę.
A robiąc poranne zakupy,
Musiałaby zapomnieć…
(O wszystkim, co zaszło ubiegłej nocy).
Bo tutaj u nas w Polszcze,
na szczęście nikt nie zabija kobiet za pożądanie…
Tutaj takie rzeczy budzą jedynie…
Bardzo solidne zakłopotanie.
🙂

Taniec cieni.

Nie bój się tańca cieni.
A kiedy otoczy Cię mgła
Nie uciekaj.
Cienie lubią bijące serca,
A Twoje serce bije.
(Mocno bije!)
Schowaj je więc głęboko
I nie bój się tańca cieni.

Wtedy staniesz się dla nich tajemnicą,
A one czczą tajemnice.
Otoczą Cię więc ciasnym kręgiem.
Przylgną do Ciebie mocno,
I szczelnie owiną…
(Nie zważaj jednak na to!)
Zrób pierwszy krok.
A później idź już stanowczo!

Podobno dobre zbroje wykuwa się w cieniu.
Z dala od jasnych placów…

Nie bój się więc tańca cieni.
Choć będzie ich wiele
(Zanim zrobisz ten pierwszy krok…)

Uwielbiam cukierki.

Czasem pod postacią pięknych kobiet.
Czasem pod postacią dobrej książki.
A czasami jako kieliszek słodkiego mołdawskiego wina…

Tak…
Uwielbiam cukierki.
A wszystko o czym napisałem wyżej,
To tylko ich Cudowna Odmiana…
🙂

Nie mam nic przeciw ofiarom wojen.

Bezwzględnie należy Im pomagać.
Uwielbiam też np. Polskich Tatarów, którzy od wieków mieszkają z nami. I wspólnie z nami wiele razy bronili granic Rzeczypospolitej.
Szanuję Ich i są to MOI BRACIA.

BOJĘ SIĘ natomiast masy – żywiołu – tysięcy – młodych – energetycznych ludzi, za którymi przyjdą następni i zaczną narzucać nam swoje obyczaje,
a później i swoje prawa.
Tego się boję i już.
Czy tak trudno to zrozumieć?

Older posts Newer posts

© 2026 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑