RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

Tag: sarmacja (page 64 of 79)

Drodzy Bracia Mołdawianie! Jestem z Wami!

Wiem, że stoicie teraz w centrum Swojej Stolicy i protestujecie.
Wiedzcie więc, że jestem z Wami całym sercem!
Zawsze jest tak, że należy być czujnym.
Ale kiedy przychodzi pewność, że ludzie którym zaufaliście i powierzyliście władzę zawiedli, to po prostu trzeba wyjść na ulicę i zamanifestować!
TRZEBA ZAMANIFESTOWAĆ SPRZECIW!
Jako Polacy wiemy o tym doskonale.
Nie dajcie się więc i bądźcie konsekwentni!
Bądźcie też logiczni.
I bądźcie komunikatywni.
Tak by Wasze wątpliwości i żądania były czytelne dla Wszystkich w Europie.
I nie dajcie się zwieść Rosji!
Rosja tylko czeka na Wasze potknięcia, niekonsekwencje i błędy.
Tak było u nas przed 1989 rokiem.
Tak niestety może być i u Was.
Dlatego musicie wytrwać.
CAŁYM SERCEM JESTEM Z WAMI
DRODZY BRACIA MOŁDAWIANIE!

Specjalne podziękowania dla Gosi i Jacka.

Za niezwykłą przygodę w Amsterdamie!
To dzięki Wam Kochani poznałem tak wspaniałe miasto
i poczułem się jak w wielkim, wielokulturowym Gdańsku.

I to dzięki Wam mogłem w dwa dni zobaczyć tyle,
ile zazwyczaj oglądam w tydzień. 😉
Dziękuję.
P.S.: Ten rysunek jest specjalnie dla Was…
🙂

Mimowolnie.

Rozpada się wszystko co znamy.
Mimowolnie więc pytamy:
Kto zawinił?!

I „mimowolnie”
Znajdujemy winę w sobie.

Bo nie ma jednej przyczyny,
Tego, że zmienia się Świat…

Uchodźcy, czyli totalny kryzys w Europie. Czas to zatrzymać.

Nie popieram Pana Orbana, tak jak nie popieram Pana Kaczyńskiego.
Jednak w pełni rozumiem niepokój Pana Orbana spowodowany potężną falą uchodźców na Węgrzech.
Wyobrażacie sobie Państwo podobne sceny na Dworcu Centralnym w Warszawie?
Wyobrażacie sobie Państwo tak intensywną nielegalną migrację przez nasze granice?
Wcale się nie dziwię, że Węgrzy próbują coś z tym zrobić.
WCALE.

CZYTAJ DALEJ

Lato się już kończy.

I dojrzewa sezonowy ogórek i pomidor.
I światło cieplej świeci,
Choć wielkiego ciepła już nie daje.
Lubię wtedy odwiedzać parki.
Lubię wspominać:
Siebie takiego, jakim byłem,
Świat taki, jaki sobie wyobrażałem,
I godziny, które kiedyś coś mi dały…

Morskie przemiany.

Nagle zacząłem pływać.
Choć nigdy tego nie robiłem.
Nagle doceniłem fale.
I czekałem na te z grzywą.

A morze w podzięce odwzajemniło się spokojem.

Niewdzięczność.

Czarna,
Tępa,
Bezwzględna,
Z niczym się nie licząca…
Nie należy jej jednak zbyt wysoko cenić.
Ona w końcu minie.
Trzeba tylko z uśmiechem zacisnąć zęby.
Trzeba odliczyć i przemilczeć minuty jej trwania,
Bo każde zło ma swój wyznaczony termin ważności.

Bez Ciebie byłbym bez marzeń.

Jesteś jak Świt co przychodzi niespodziewanie.
Jak myśl prawdziwa,
która najgłębiej odmienia.
We śnie idę tylko do Ciebie,
Ty do mnie przychodzisz.
A później…
(Zasypiam jeszcze głębiej…)
I wtedy dopiero jestem naprawdę.
Bo Ty jesteś.
Tak blisko:
Ja w Tobie
Ty we mnie.
Tak bardzo prawdziwie.

I dzień za dniem mija,
Ale ja nie płaczę!
(Ja się z tego śmieję),

Śmieję się śmiechem najszczerszym,
bo wiem, że moja dusza należy tylko do Ciebie.
🙂

Wyszedł w pole.

Ale czy pług wziął z sobą, czy wziął szablę?
Tego nie wiem…
Wiem tylko tyle, że nigdy nie potrafił zachować zdrowego dystansu do przestrzeni.
To zdumiewające jak ktoś tak mały,
Tak wielkie zgłaszać mógł pretensje…
🙂

Gdzieś na granicy.

Najpiękniej jest jesienią.
Gdy złocą się barbarzyńskie drzewa,
A Mur Hadriana respekt wzbudza barwą krwi.

Older posts Newer posts

© 2026 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑