Rozpada się wszystko co znamy.
Mimowolnie więc pytamy:
Kto zawinił?!
I „mimowolnie”
Znajdujemy winę w sobie.
Bo nie ma jednej przyczyny,
Tego, że zmienia się Świat…
Rozpada się wszystko co znamy.
Mimowolnie więc pytamy:
Kto zawinił?!
I „mimowolnie”
Znajdujemy winę w sobie.
Bo nie ma jednej przyczyny,
Tego, że zmienia się Świat…
Nie popieram Pana Orbana, tak jak nie popieram Pana Kaczyńskiego.
Jednak w pełni rozumiem niepokój Pana Orbana spowodowany potężną falą uchodźców na Węgrzech.
Wyobrażacie sobie Państwo podobne sceny na Dworcu Centralnym w Warszawie?
Wyobrażacie sobie Państwo tak intensywną nielegalną migrację przez nasze granice?
Wcale się nie dziwię, że Węgrzy próbują coś z tym zrobić.
WCALE.
I dojrzewa sezonowy ogórek i pomidor.
I światło cieplej świeci,
Choć wielkiego ciepła już nie daje.
Lubię wtedy odwiedzać parki.
Lubię wspominać:
Siebie takiego, jakim byłem,
Świat taki, jaki sobie wyobrażałem,
I godziny, które kiedyś coś mi dały…
Nigdy głaszcząc sympatycznego psiaka,
Nie mów do niego:
„I co powiesz piesiu?”.
Nie rób tego,
Bo możesz się bardzo zdziwić,
Kiedy piesiu zechce zabrać głos…
🙂
Nagle zacząłem pływać.
Choć nigdy tego nie robiłem.
Nagle doceniłem fale.
I czekałem na te z grzywą.
A morze w podzięce odwzajemniło się spokojem.
Czarna,
Tępa,
Bezwzględna,
Z niczym się nie licząca…
Nie należy jej jednak zbyt wysoko cenić.
Ona w końcu minie.
Trzeba tylko z uśmiechem zacisnąć zęby.
Trzeba odliczyć i przemilczeć minuty jej trwania,
Bo każde zło ma swój wyznaczony termin ważności.
Jesteś jak Świt co przychodzi niespodziewanie.
Jak myśl prawdziwa,
która najgłębiej odmienia.
We śnie idę tylko do Ciebie,
Ty do mnie przychodzisz.
A później…
(Zasypiam jeszcze głębiej…)
I wtedy dopiero jestem naprawdę.
Bo Ty jesteś.
Tak blisko:
Ja w Tobie
Ty we mnie.
Tak bardzo prawdziwie.
I dzień za dniem mija,
Ale ja nie płaczę!
(Ja się z tego śmieję),
Śmieję się śmiechem najszczerszym,
bo wiem, że moja dusza należy tylko do Ciebie.
🙂
Ale czy pług wziął z sobą, czy wziął szablę?
Tego nie wiem…
Wiem tylko tyle, że nigdy nie potrafił zachować zdrowego dystansu do przestrzeni.
To zdumiewające jak ktoś tak mały,
Tak wielkie zgłaszać mógł pretensje…
🙂
Najpiękniej jest jesienią.
Gdy złocą się barbarzyńskie drzewa,
A Mur Hadriana respekt wzbudza barwą krwi.
Czyni człowieka panem sytuacji.
Wszak tylko umysł i poprawne wnioskowanie
Jest naszą jedyną prawdziwą zaletą.
© 2026 RobertGorczyński.pl
Designe By ilonaDESIGN — Góra ↑
Najnowsze komentarze