RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

Tag: robert gorczyński (page 37 of 84)

Zupa jarząca się w nocy.

Zupa jarzynowa.
Odwiedzałem kiedyś często kuchnię Mojej Babci.
Później Babcia zmarła.
I choć nigdy nie poznałem wszystkich Jej tajemnic,
na tyle starczyło mi rozumu,
by zapisać Ją w sobie.
Moja Babcia,
A ściślej Dwie Moje Babcie:
Tak bardzo różne.
I tak bardzo sprzeczne.
Obydwie równo, po społu, żyją w mojej duszy.
I pewnie bardzo by się zdziwiły,
że z Ich tak odmiennych Światów,
mógł powstać Świat jeden:
Ten Mój.

P.S.: W Hołdzie Babci Stefanii i Babci Jadwidze.
Dwóm Wspaniałym Kobietom, dzięki którym narodził się Mój Duch. 🙂
Bo od Rodziców otrzymuje się życie, a od Dziadków Duszę.

 

Wyszło coś całkiem ciekawego.

Raz spod szafy
I to było bardzo straszne.
Raz z ogrodu
I było zdrowe.
Raz z komputera,
I wtedy trzeba było zmieniać hasła.
Raz przyszło z miasta
I trzeba było potem długo wietrzyć…
Raz nadeszło z nad rzeki
I wszystko było obślabrane.
Raz też coś wyszło ze mnie…
I wtedy dopiero popadłem w osłupienie.
🙂

Uratuj chwilę!

Zrób cokolwiek, by nie była stracona!
I nie martw się tym, że 90 procent z nich zostanie zapomnianych.
Nie zastanawiaj się!
Nie trać czasu,
Ratuj chwilę!
I rób to bez ustanku:
Każdego dnia,
Miesiąca,
Każdego roku,
Rób to ciągle!
Nieustannie
Ratuj chwile!
Bo nigdy nie możesz być do końca pewien,
Która z nich
Określa Ciebie…
🙂

Krasnoludek.

Nie bardzo wiem, co tak naprawdę robi w nocy.
I przez lata miałem Go po prostu gdzieś
usilnie próbując włożyć Jego Postać między bajki.
Ale dzisiaj jestem pewien, że włóczy się po moim domu.
I czasem mi się przyśni…
Czasem zapuka w jakąś ścianę,
(A kiedy indziej udaje gołębia w kominie… 🙂
Ja natomiast  kompletnie nie znam Jego prawdziwych pobudek,
lecz nigdy nie odmawiałem mu poczucia humoru.

Jestem przekonany, że Pan Minister Waszczykowski powinien.

w kontekście nawiązanych ostatnio dobrych kontaktów z San Escobar
uregulować również nasze stosunki z:
Bardzo Wielkim Księstwem Unter Watren Zuunger Fluhau,
Federacją Lapin – Gippi,
Republiką Nittu Ulauatta
i zaginioną indyjską prowincją Munhadradżapurafaradrappanappat.
To tak na początek…
🙂

Dziwna czapka Wuja Roberta.

 Czyli opowieść dla Mai…

– To tutaj – powiedziała ciocia Hanna i uścisnęła Maję mocno. – Usiądź proszę. Zaraz przyjdą inni.
– Piękna sala – zauważyła dziewczynka.
– Prawda? – spytała ciocia retorycznie i uśmiechnęła się szeroko.
Sala rzeczywiście była wielka i piękna.
CZYTAJ DALEJ

Inwigilacja.

Zachodzi wtedy, gdy ktoś niedobry zmusza nas do uczestnictwa w Wigilii…
🙂

Kiedy Absurd poznał Parodię.

Kiedy Absurd poznał Parodię z jej brzucha wypadło sześć złotych kółek.
Na słonecznej tarczy pojawił się uśmiech, a Matka Jagody Wiślickiej poślizgnęła się i upadła.
Jej kremowo – biała sukienka zabrudziła się błotem, a ona sama straciła przytomność.
Noc, która później zapadła była bardzo długa.
Na tyle długa, by tłumy jeźdźców w czarnych, eleganckich płaszczach,
mogły przemierzyć wszystkie drogi między Wielkim Portem, a Starą Stolicą u gór podnóża…

Kiedy Absurd poznał Parodię sześć złotych kołek z głośnym stukotem toczyło się ku rzece.
Na przydrożnej jabłonce opadły wszystkie owoce, a liście, w ich miejsce, stały się czerwone.
Wtedy jasne światło pojawiło się w ogrodzie.
Zatoczyło półkole i nagle zgasło.
Jan Wiślicki, Mąż Jagody, był akurat w domu i usłyszał pukanie.
Do drzwi kołatał nieznany mu mężczyzna.
Mężczyzna ten przyniósł kamień, list i sztylet.
Z listu wynikało, że w otaczającym Świecie zachodzą jakieś zmiany.
Wiślicki nie lubił absurdalnych sytuacji.
I wszelkie tego rodzaju sprawy nazywał głupotami.
Oddał więc kamień, sztylet i list żonie.
Ta z kolei lubowała się w tego rodzaju sprawach.
I z nabożnym niemal pietyzmem ułożyła kamień i sztylet na liście.
A wszystkie te trzy przedmioty schowała pod grubym wiekiem domowej skrzyni.
I minęły długie lata zanim przedmiotami zainteresowały się ich dzieci.

Kiedy więc Absurd poznał Parodię zrozumiał, że ich Złote Koła toczyć się będą długo,
a Świat Ludzi czeka przez to wiele zmian…
C.D.N.

No i George Michael…

Co tu dużo mówić:
Ktoś Wyjątkowy!
Kiedy byłem hormonalnym nastolatkiem,
który podczas szkolnych dyskotek podpierał ściany,
nie mając odwagi prosić dziewcząt do tańca,
Jego piosenki pobudzały moją wyobraźnię…
Podobnie jak te, które serwował w eterze sam Pan Marek Niedźwiecki.
George Michael…
Last Christmas…
THANK YOU VERY MUCH!
🙂

98 lat temu w bój wyszli Wielkopolscy Powstańcy!

Cześć Ich Pamięci!
Cześć Pamięci Ludzi, którzy potrafili postawić całe swoje życie na jedną kartę,
by z szablą, czy z karabinem w ręku, walczyć o wolność Ojczyzny.
I nieważne, czy Powstanie, takie czy inne, było udane, czy nie.
Ważne było to, że znaleźli się tacy Ludzie!

A dziś tak łatwo kupić sobie koszulkę, czy przypinkę i gadać wszystkim, że jest się patriotą.
Dziś tak łatwo mówić, że się jest patriotą, siedząc sobie w ogrzanym Sejmie,
albo idąc ulicą chronioną przez Polską Policję.
Przepraszam bardzo… ale nie na tym to polega!

P.S.: Moja Rodzinna Legenda – Alfons Fengler – Brat Mojej Babci – Artylerzysta – Powstaniec Wielkopolski, Uczestnik Bitwy Warszawskiej, Pułkownik Generała Andersa, Uczestnik Walk pod Ankoną i Monte Cassino,
przez całe swoje życie nie chciał nikomu opowiadać o tym, co przeszedł i gdzie walczył.
Mówił, że to co robił, robił dla Ojczyzny.

I to o czymś świadczy.   

Older posts Newer posts

© 2026 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑