Zalęgli się w łazience.
Wyskoczyli z auta,
Zapodali „Halta”!
(To byli Niemce…)
Wyciągnąłem zatem erkaem.
Lecz na szczęście był to sen…
🙂
Zalęgli się w łazience.
Wyskoczyli z auta,
Zapodali „Halta”!
(To byli Niemce…)
Wyciągnąłem zatem erkaem.
Lecz na szczęście był to sen…
🙂
Czytałem, że są ludzie, którzy przeczuwając najgorsze,
już teraz gromadzą amunicję i broń.
Skończyłem artykuł, zamknąłem gazetę
I rozejrzałem się dookoła:
Czy są tutaj?
Czy jeżdżą tymi samymi autobusami?
A może już dawno nie wychodzą z domów?
Może już teraz testują jakość wiecznotrwałych konserw?
Ale czy ich „zapobiegliwość” ma jakiś sens?
Czy warto nie przeżywać radości z widoku jesiennego Słońca?
Przecież i tak wszyscy kiedyś umrzemy.
Czy to takie ważne kiedy?
Musiałaby to zrobić w absolutnej ciszy…
(Tutaj przecież nikt nie wierzy w złotych gwiazd spadanie…)
Ale gdyby jednak tutaj spadła…
To…
Musiałaby rankiem wstać po cichu z łóżka.
Musiałaby ubrać się i wyjść dyskretnie na ulicę.
A robiąc poranne zakupy,
Musiałaby zapomnieć…
(O wszystkim, co zaszło ubiegłej nocy).
Bo tutaj u nas w Polszcze,
na szczęście nikt nie zabija kobiet za pożądanie…
Tutaj takie rzeczy budzą jedynie…
Bardzo solidne zakłopotanie.
🙂
Nie bój się tańca cieni.
A kiedy otoczy Cię mgła
Nie uciekaj.
Cienie lubią bijące serca,
A Twoje serce bije.
(Mocno bije!)
Schowaj je więc głęboko
I nie bój się tańca cieni.
Wtedy staniesz się dla nich tajemnicą,
A one czczą tajemnice.
Otoczą Cię więc ciasnym kręgiem.
Przylgną do Ciebie mocno,
I szczelnie owiną…
(Nie zważaj jednak na to!)
Zrób pierwszy krok.
A później idź już stanowczo!
Podobno dobre zbroje wykuwa się w cieniu.
Z dala od jasnych placów…
Nie bój się więc tańca cieni.
Choć będzie ich wiele
(Zanim zrobisz ten pierwszy krok…)
Czasem pod postacią pięknych kobiet.
Czasem pod postacią dobrej książki.
A czasami jako kieliszek słodkiego mołdawskiego wina…
Tak…
Uwielbiam cukierki.
A wszystko o czym napisałem wyżej,
To tylko ich Cudowna Odmiana…
🙂
Bezwzględnie należy Im pomagać.
Uwielbiam też np. Polskich Tatarów, którzy od wieków mieszkają z nami. I wspólnie z nami wiele razy bronili granic Rzeczypospolitej.
Szanuję Ich i są to MOI BRACIA.
BOJĘ SIĘ natomiast masy – żywiołu – tysięcy – młodych – energetycznych ludzi, za którymi przyjdą następni i zaczną narzucać nam swoje obyczaje,
a później i swoje prawa.
Tego się boję i już.
Czy tak trudno to zrozumieć?
I każdy je ma…
Tam miękną nam nogi
(gdy do nich wracamy).
Tam Słońce świeci jakoś inaczej.
Tam ziemia, powietrze i woda
Największą siłę mają przyciągania…
Te miejsca, każdy z nas oznacza po swojemu.
I każdy z nas rozumie inaczej.
Lecz wszyscy te miejsca nazywają tak samo.
Krótkie, magiczne słówko:
Dom.
🙂
I czasami Ich nie rozumiemy.
Bo idą swoją własną drogą.
Mają ostre miecze.
I tną nas, gdy uznają że błądzimy.
Ale mają czyste serca.
I takie serca są jak szczepionka.
I boli Nas.
Bardzo boli… ale potem zdrowiejemy!
Bo są jeszcze na tym Świecie Rycerze.
A kiedy któryś z Nich odchodzi.
To cierpimy najbardziej i najszczerzej.
Cierpimy…
Bo czujemy jak wiele nam zabrano.
A to co odeszło
Było mocne
Ostre
LECZ PRAWDZIWE.
Szanownemu Panu Dyrektorowi, Świętej Pamięci Leszkowi Michalczakowi, wiersz ten poświęcam.
Według pewnej wielkiej gazety to ja.
A dlaczego?
Bo obawiam się tłumów młodych ludzi,
którzy biją się z węgierską Policją.
Bo obawiam się tych,
którzy bez pozwolenia przechodzą przez ogrodzenie.
A dla mnie graniczny słup to rzecz święta.
To znak, że muszę uszanować wolę właścicieli danej ziemi.
CZYTAJ DALEJ
Przecież nic się nie stało.
I nie potrzeba wyjaśnień.
Tak mówisz.
Ale nasze milczenie przestaje być milczeniem.
(Ten brak słów staje się słowem).
© 2026 RobertGorczyński.pl
Designe By ilonaDESIGN — Góra ↑
Najnowsze komentarze