RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

Tag: Wieniawa Długoszowski (page 37 of 80)

Krasnoludek.

Nie bardzo wiem, co tak naprawdę robi w nocy.
I przez lata miałem Go po prostu gdzieś
usilnie próbując włożyć Jego Postać między bajki.
Ale dzisiaj jestem pewien, że włóczy się po moim domu.
I czasem mi się przyśni…
Czasem zapuka w jakąś ścianę,
(A kiedy indziej udaje gołębia w kominie… 🙂
Ja natomiast  kompletnie nie znam Jego prawdziwych pobudek,
lecz nigdy nie odmawiałem mu poczucia humoru.

To powinno być dla Ciebie oczywiste.

Że na twardej podłodze należy coś postawić.
W końcu nie ma domu bez szafek, krzeseł i stołów!
A jeśli w Twoich czterech kątach wszystko wisi przybite do ścian i do sufitu,
to zastanów się proszę, czy nie jesteś przypadkiem marynarzem?
🙂

Jestem przekonany, że Pan Minister Waszczykowski powinien.

w kontekście nawiązanych ostatnio dobrych kontaktów z San Escobar
uregulować również nasze stosunki z:
Bardzo Wielkim Księstwem Unter Watren Zuunger Fluhau,
Federacją Lapin – Gippi,
Republiką Nittu Ulauatta
i zaginioną indyjską prowincją Munhadradżapurafaradrappanappat.
To tak na początek…
🙂

Dziwna czapka Wuja Roberta.

 Czyli opowieść dla Mai…

– To tutaj – powiedziała ciocia Hanna i uścisnęła Maję mocno. – Usiądź proszę. Zaraz przyjdą inni.
– Piękna sala – zauważyła dziewczynka.
– Prawda? – spytała ciocia retorycznie i uśmiechnęła się szeroko.
Sala rzeczywiście była wielka i piękna.
CZYTAJ DALEJ

Inwigilacja.

Zachodzi wtedy, gdy ktoś niedobry zmusza nas do uczestnictwa w Wigilii…
🙂

Kiedy Absurd poznał Parodię.

Kiedy Absurd poznał Parodię z jej brzucha wypadło sześć złotych kółek.
Na słonecznej tarczy pojawił się uśmiech, a Matka Jagody Wiślickiej poślizgnęła się i upadła.
Jej kremowo – biała sukienka zabrudziła się błotem, a ona sama straciła przytomność.
Noc, która później zapadła była bardzo długa.
Na tyle długa, by tłumy jeźdźców w czarnych, eleganckich płaszczach,
mogły przemierzyć wszystkie drogi między Wielkim Portem, a Starą Stolicą u gór podnóża…

Kiedy Absurd poznał Parodię sześć złotych kołek z głośnym stukotem toczyło się ku rzece.
Na przydrożnej jabłonce opadły wszystkie owoce, a liście, w ich miejsce, stały się czerwone.
Wtedy jasne światło pojawiło się w ogrodzie.
Zatoczyło półkole i nagle zgasło.
Jan Wiślicki, Mąż Jagody, był akurat w domu i usłyszał pukanie.
Do drzwi kołatał nieznany mu mężczyzna.
Mężczyzna ten przyniósł kamień, list i sztylet.
Z listu wynikało, że w otaczającym Świecie zachodzą jakieś zmiany.
Wiślicki nie lubił absurdalnych sytuacji.
I wszelkie tego rodzaju sprawy nazywał głupotami.
Oddał więc kamień, sztylet i list żonie.
Ta z kolei lubowała się w tego rodzaju sprawach.
I z nabożnym niemal pietyzmem ułożyła kamień i sztylet na liście.
A wszystkie te trzy przedmioty schowała pod grubym wiekiem domowej skrzyni.
I minęły długie lata zanim przedmiotami zainteresowały się ich dzieci.

Kiedy więc Absurd poznał Parodię zrozumiał, że ich Złote Koła toczyć się będą długo,
a Świat Ludzi czeka przez to wiele zmian…
C.D.N.

No i George Michael…

Co tu dużo mówić:
Ktoś Wyjątkowy!
Kiedy byłem hormonalnym nastolatkiem,
który podczas szkolnych dyskotek podpierał ściany,
nie mając odwagi prosić dziewcząt do tańca,
Jego piosenki pobudzały moją wyobraźnię…
Podobnie jak te, które serwował w eterze sam Pan Marek Niedźwiecki.
George Michael…
Last Christmas…
THANK YOU VERY MUCH!
🙂

98 lat temu w bój wyszli Wielkopolscy Powstańcy!

Cześć Ich Pamięci!
Cześć Pamięci Ludzi, którzy potrafili postawić całe swoje życie na jedną kartę,
by z szablą, czy z karabinem w ręku, walczyć o wolność Ojczyzny.
I nieważne, czy Powstanie, takie czy inne, było udane, czy nie.
Ważne było to, że znaleźli się tacy Ludzie!

A dziś tak łatwo kupić sobie koszulkę, czy przypinkę i gadać wszystkim, że jest się patriotą.
Dziś tak łatwo mówić, że się jest patriotą, siedząc sobie w ogrzanym Sejmie,
albo idąc ulicą chronioną przez Polską Policję.
Przepraszam bardzo… ale nie na tym to polega!

P.S.: Moja Rodzinna Legenda – Alfons Fengler – Brat Mojej Babci – Artylerzysta – Powstaniec Wielkopolski, Uczestnik Bitwy Warszawskiej, Pułkownik Generała Andersa, Uczestnik Walk pod Ankoną i Monte Cassino,
przez całe swoje życie nie chciał nikomu opowiadać o tym, co przeszedł i gdzie walczył.
Mówił, że to co robił, robił dla Ojczyzny.

I to o czymś świadczy.   

Wanna.

Taka higieniczna namiastka morza.
Daje się ustawiać tam, gdzie chcemy,
ale jednocześnie bywa niebezpieczna:
bo przecież każdy z nas,
będąc dzieckiem, bujał się w niej tak długo,
aż zebrała się taka fala,
która wylała się na podłogę…
I dobrze wiecie co mam na myśli.
😉

Poszli ludzie na świąteczny jarmark.

Polak – Ojciec Rodziny – bronił się i zginął.
Później Niemcy – zwyczajni spokojni ludzie – zginęli z rąk tego samego chorego szaleńca, który zabił polskiego kierowcę.
Wcześniej, tego samego dnia, Rosyjski Ambasador został zastrzelony przez Tureckiego Policjanta.
Turecki Policjant strzelając do Ambasadora krzyczał coś o zemście za Aleppo i o przysiędze złożonej Mahometowi.
W tym czasie, w Naszym Polskim Sejmie, Demokratycznie Wybrani Posłowie, musieli blokować mównicę broniąc jej przed antydemokratycznymi zakusami jednego małego człowieka.
Czy ktoś mi zatem może powiedzieć, co tu się dzieje?!
Czy ktoś wyjaśnić mi może, czym stan Naszego Świata różni się od tego stanu,
kiedy to w Sarajewie strzelano do Jego Wysokości Arcyksięcia Ferdynanda Habsburga?

Older posts Newer posts

© 2026 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑