RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

Tag: Jagiellonowie (page 67 of 81)

Zachodź do mnie nocą.

Masz klucz więc korzystaj.
Otwórz sekretną furtę w murze z pozoru nie do przebycia.
Idź wzdłuż ściany porośniętej bluszczem.
Zakręć tam, gdzie rośnie dąb…

Spotkasz mnie w świetle Księżyca.
Znajdziesz mnie na polu kukurydzy.
Przejdziesz przez most,
(Do którego nie dane nam było dotrzeć!)
I tam będzie serce bijące.
Moje serce…
Tylko dla Ciebie…
🙂

E’viva European Principatul Moldovei!.

Oglądałem internetowe zdjęcia z Mołdawii.
Widziałem piękne europejskie krajobrazy.
Widziałem Wasze życie.
Widziałem Wasze przywiązanie do WOLNOŚCI.
Widziałem Wasze Święto Niepodległości w Kiszyniowie.
I powiem Wam, Drodzy Szlachetni Mołdawianie:
Nigdy z tego nie rezygnujcie!
Nigdy nie dajcie się zwieść ani rublom, ani gazowi, ani ropie, ani groźbom!
Nigdy nie dajcie odebrać sobie swobody i godności.
Bo tak naprawdę jedynie tylko to się liczy.
My tu w Polsce czujemy, że jesteśmy na granicy,
Ale tak naprawdę Granicą Europy jesteście Wy!
Wasz Piękny Język jest niesamowity:
Z jednej strony, jest dla nas zrozumiały i taki bliski,
A z drugiej strony tak podobny jest do włoskiego,
Do którego przez naszą renesansową świetność,
Mamy szczególną słabość.
Nie dajcie się więc, bo jesteście dla Nas
WSPANIAŁYM PRZYKŁADEM!
Przykładem Narodu, który sam wybiera swoje miejsce.
Takie miejsce, które jest dla Niego najlepsze!

Niech żyje Wolna Mołdawia!

A gdyby napadł na nas Smok.

Gdyby nadleciał nad nasze domy.
Gdyby zatrzepotał strasznymi skrzydłami nad placami zabaw.
Gdyby zionął ogniem prosto w obiektywy kamer.
Gdyby Smok zjadł Prezydenta.
Gdyby Smok niszczył muzea.
Gdyby Smok porywał dzieci…
To…
Nigdy byśmy w to nie uwierzyli.
A jednak są wśród nas ludzie,
Którzy robią jeszcze gorsze rzeczy.

Jesień to, czy lato?

Takie pytanie – i co Państwo na to?
🙂

Serce bijące pod kotarą.

Przyszło mi do głowy, że czas być musi wielką rzeką.
Lecz zaraz pomyślałem, że to banał.
Przyszło mi do głowy,
Że to pokój oświetlany wędrującym światłem chwili.
Jednak przypomniałem sobie, że czytałem o tym kiedyś.
Pomyślałem też o wielu światach równoległych.
A przecież tak dawno już ścięto Giordano Bruno…
Czuję się więc jak człowiek zamknięty w podziemnym tunelu.
Dokąd bym nie poszedł,
Zawsze zobaczę takie same ciemne ściany…

Jeśli więc czegoś nie odkryję,
Czegoś innego nie zobaczę,
Zapewne doczekam chwili,
Gdy śmierć spojrzy na mnie i ujawni:

Serce tak żywo bijące pod kotarą…

Nawet w najświetniejszym zwycięstwie jest zalążek klęski.

Kiedy Polsko- Litewsko – Rusko – Tatarskie wojska pokonały Krzyżaków pod Grunwaldem, to Zwycięzcy aż trzy dni pozostawali na grunwaldzkich polach.
W tym czasie Krzyżacy zdołali zgromadzić (jak się później okazało),
dość sił, by Malborka nam nie oddać…
A kiedy Król Władysław Jagiełło, znów był bliski sukcesu,
to Litwini i inni nasi sojusznicy rozjechali się do swych ziem.
W rezultacie Król nie miał już dość sił, by wedrzeć się do zamku.
A rzecz cała skończyła się podpisaniem kompromisowego pokoju…

I czyż nie jest z nami tak do dziś?!

CZYTAJ DALEJ

Religie – światopoglądy – O co w tym wszystkim chodzi?

Muzułmanie twierdzą, że ich wizja Świata jest najlepsza,
Chrześcijanie, choć łagodniej, mówią dokładnie to samo.
Buddyści też wiedzą swoje…
I wiele, wiele, wiele innych wyznaniowych związków,
a nawet sekt,
było (i jest), podobnego zdania.
I więcej!
Nawet komuniści uważali swoją wizję za zbawczą.
A tu nagle klops!
Ani muzułmanie, ani chrześcijanie, ani buddyści, ani nawet komuniści,
choć mieli takie aspiracje i choć byli o tym przekonani,
nie byli w stanie stworzyć propozycji, która objęła by wszystkich ludzi.
O co więc w tym wszystkim chodzi?
CZYTAJ DALEJ

Do buntu! Do buntu!.

Do buntu przeciw „oburzonym”.
Do buntu przeciwko „antysystemowcom”.
Do Buntu przeciw tym, co się uważają za powołanych do oceniania,
kto prawdziwy, a kto „nieprawdziwy Polak”!
Do buntu przeciw ludziom małym,
Do buntu przeciw ludziom pokurczonym.
Do buntu przeciw tym, co nie wierzą, że:
Korony i Buławy WSZYSCY MAMY w plecakach!
Do takiego buntu podżegał będę i zawsze i wszędzie!
Bom syn jest Rzeczypospolitej nieodrodny!
A więc obce i OBRZYDLIWIE mi są wszelkie
stadne i niewolne ciągoty.

Miś.

Nie powinien się wychylać z plecaczka, bo wypadnie.
Nie powinien się odzywać, bo ktoś się zorientuje, że żyje.
A jednak Miś to zrobił:
Wychylił się z plecaczka i wypadł,
A później wykrzyczał wszystko, co wiedział.

Ale znowu nikt tego nie usłyszał.
Jego krzyk zagłuszył tramwaj.
A chwilę utraty przesłoniła opowieść koleżanki.

I tylko małe dziecko pochyliło się nad Misiem.
Płaczem przekonało mamę, że trzeba go wziąć.

I tak to Miś zaczął żyć od nowa…

Bo tak naprawdę każdy Miś ma swoją historię.
Ale nie zna jej nikt…
(Nawet on sam!)
Jej końcem jest upadek, a początkiem jest pralka…

 

Mistrz.

Usiadł na krawędzi skały.
Jego nogi swobodnie zwisały nad przepaścią.
Jego tułów wychylał się ku bezpiecznej ziemi.
A nad tym wszystkim panowała głowa.
I to w jego głowie miał się dokonać wybór.
Mistrz trwał w tej pozie przez wiele godzin.
Dookoła zapadła niezwykła cisza.
Słońce, jak zawsze, przesuwało się po nieboskłonie.
Drzewa z mozołem budowały kolejne słoje.
Ludzie rankiem szli do pracy,
A wieczorem wracali do domów.
Nocą w oknach pojawiały się światła.
Ulicami zaś krążyły taksówki i autobusy.
Do portów zmierzały okręty.
A nad planetą unosiły się satelity…

Nagle Mistrz drgnął.
Wziął głęboki oddech.
Jego nogi łukiem wygięły się ku przepaści.
A tułów przywarł twardo do ziemi…
Wtedy właśnie głowa Mistrza dotknęła piasku.
Piasek...” – pomyślał Mistrz. – „Gdybym teraz pozostał na tym piasku, mogło by się okazać, że niczego nie osiągnąłem.
Czegóż jednak mógłbym dokonać, spadając w dół, nogami do przodu?
– powiedział Mistrz i spojrzał w górę…
A wysoko na niebie unosił się klucz dzikich gęsi.
Ich krzyk był tak głośny, że jak igła przeszył serce Mistrza.
Powstał więc Mistrz z ziemi i stanął pewnie na skalistym gruncie.
A teraz będę szedł. I kiedy będę szedł, nie zagrozi mi ani dojmująca cisza, ani zwątpienie, ani śmierć…

Older posts Newer posts

© 2026 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑