(Dla tej dorosłej Be 🙂 )
A kiedy gwiazdy wzeszły,
to tańczyła bardzo długo.
Najpierw zdawało się Jej,
że to tylko zabawa,
ale wkrótce zrozumiała,
że to coś znacznie więcej…
I wtedy pojawił się pierrot.
Taki zabawny Stańczyk,
który pokiwał Czarownicy kolorową czapeczką z dzwoneczkami.
I poszła za nim.
Zazwyczaj była rozsądna,
ale teraz dała się prowadzić za rękę.
Poszli więc ulicami pewnego Starego Miasta,
pod murami Królewskiego Zamku,
aż trafili nad brzeg rzeki.
(Tej z bardzo bystrą wodą!).
Wtedy Czarownica spojrzała w jej nurt
i doznała olśnienia:
Była bardzo daleko.
W wielkim pałacu ze stoma tysiącami złotych kolumn.
Teraz stała w tłumie dworzan,
którzy w pysznych strojach witali swego Króla,
I nagle zrozumiała, że to właśnie Ona jest tak witana!
Skłoniła się więc im głęboko,
a oni z szacunkiem zrobili to samo.
Wtedy Stańczyk znowu pokiwał głową.
Zadzwonił dzwoneczkiem
i wróciła Czarownica do swojego domu.
Lecz nie był to taki zwykły sobie wieczór,
a Ona dobrze wiedziała, że wszystko to zdarzyło się naprawdę.
Wiedziała też, że pierrot wkrótce odwiedzi Ją znowu…
🙂
Najnowsze komentarze