RobertGorczyński.pl

Widzę Myślę Piszę

Tag: Wieniawa Długoszowski (page 47 of 80)

Druga Bajka dla Be.

(Dla tej dorosłej Be 🙂 )

A kiedy gwiazdy wzeszły,
to tańczyła bardzo długo.
Najpierw zdawało się Jej,
że to tylko zabawa,
ale wkrótce zrozumiała,
że to coś znacznie więcej…
I wtedy pojawił się pierrot.
Taki zabawny Stańczyk,
który pokiwał Czarownicy kolorową czapeczką z dzwoneczkami.
I poszła za nim.
Zazwyczaj była rozsądna,
ale teraz dała się prowadzić za rękę.
Poszli więc ulicami pewnego Starego Miasta,
pod murami Królewskiego Zamku,
aż trafili nad brzeg rzeki.
(Tej z bardzo bystrą wodą!).
Wtedy Czarownica spojrzała w jej nurt
i doznała olśnienia:
Była bardzo daleko.
W wielkim pałacu ze stoma tysiącami złotych kolumn.
Teraz stała w tłumie dworzan,
którzy w pysznych strojach witali swego Króla,
I nagle zrozumiała, że to właśnie Ona jest tak witana!

Skłoniła się więc im głęboko,
a oni z szacunkiem zrobili to samo.
Wtedy Stańczyk znowu pokiwał głową.
Zadzwonił dzwoneczkiem
i wróciła Czarownica do swojego domu.

Lecz nie był to taki zwykły sobie wieczór,
a Ona dobrze wiedziała, że wszystko to zdarzyło się naprawdę.
Wiedziała też, że pierrot wkrótce odwiedzi Ją znowu…
🙂

 

Pierwsza Bajka dla Be.

(Tylko dla dorosłej Be 🙂 )
Była sobie raz Czarownica. Miała mały domek na kurzej stópce.
Miała w nim małą kuchnię z odlotową wysepką
i duży wygodny pokój z wielką kanapą.
I choć nikt o tym nie wiedział,
Ona bardzo lubiła w piątkowe wieczory
siadać na tej kanapie i z drinczkiem w ręku wgapiać się w swoją szklaną kulę.
A wtedy ta kula stawała się różowa – tak jak Jej policzki.
Co tam widziała?
Jedni mówią, że nagiego mężczyznę na koniu i bez zbroi,
A inni prawią, że tańczące rusałki…
I może dlatego ludzie nie mają co do tego pewności,
że owa Czarownica była prawdziwą kobietą…
🙂

Królewski Galeon Smok.

Niech płynie!
Niech będzie nadzieją.
Jak wielka Nawa,
Wielki galeon pod pełnymi żaglami.
Niechaj przed smoczym galionem ukażą się nowe kontynenty!
A marynarzy niech nigdy nie opuszcza nadzieja,
(Kapitan zaś niech nie traci rozumu!)

Bo nadzieja jest jak żagiel,
A trzeźwy osąd, jak twarda deska pokładu.

Jeden zapewnia lot,
A drugi bezpieczeństwo.

Serdecznie witam Papieża Franciszka w Rzeczypospolitej!

Jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej,
serdecznie witam Ojca Świętego Franciszka w mojej Ojczyźnie.
Z całego serca życzę Papieżowi Franciszkowi
wielu duchowych przeżyć podczas wizyty w Królewskim Krakowie
i w innych ważnych dla nas miejscach.
Życzę też Wszystkim Uczestnikom Światowych Dni Młodzieży
Wspaniałego i Dobrego Czasu! 🙂
Z wyrazami szacunku
Robert Gorczyński

Czy zauważyliście, że ostatnio częściej przytrafiają się Nam burze?

I te na niebie,
I te pod Ziemią,
I te między ludźmi.

Kiedyś oczywiście, wszystkie one,
Zdarzały się z wielką mocą.

Nie mniej jednak,
W mojej ocenie,
Funkcjonowały raczej na zasadzie alternatywy.

Dawniej:
Albo zagrzmiało,
Albo zatrzęsło,
Albo ktoś kogoś obrzucił obelgami.

A teraz:
Zamiast błyskawic, powietrzne trąby,
Zamiast poczciwych wstrząsów, tsunami,
Zamiast najgorszych nawet obelg, krew!

Mam więc przemożne wrażenie,
Że zachodzi tu jakaś niezwykła biblijna synergia.

I łudzę się tylko resztką nadziei,
Że to tylko moje przewrażliwienie
Powodowane zbyt częstym kontaktem z Internetem…
🙁

Dziewiętnaście scen z dziejów Bohatera – kolejna odsłona.

Zapraszam do Zakładki na pasku górnym: „Opowiadania – Rzecz o Landgrafie”.
Tam znajdą Państwo dziewiętnaście opowieści o losach arystokraty,
który w swoim Świecie postanowił przeciwstawić się złu.
Życzę pouczającej lektury!

Płot, czyli głos przeciw zbrodniom islamistów.

Ostatnio jest zbyt wielki i zbyt uwierający.
Przybiera formę wysokiego płotu przeciw uchodźcom.
Za nim zatrzymują się rzeczywiście nieszczęśliwi ludzie
I tępi mordercy w kilkunastotonowych ciężarówkach.
Drugi płot wznoszą ludzie o wygolonych głowach z krzyżami i orłami wytatuowanymi na skórze.
Ich byłbym jeszcze w stanie zrozumieć.
Byłbym w stanie uznać, że to samoobrona.
Tylko dlaczego mówią oni o rozpalaniu pieców a Auschwitz?
I dlaczego tak głupio zaczepiają Ukraińców – chrześcijan i Naszych Sąsiadów?
Zaczepiają sąsiadów z którymi powinniśmy wyjaśnić sobie pewne sprawy,
(Jak to między braćmi!),
Ale nie powinniśmy doprowadzać do powtórek z historii 
Z KTÓRYCH CIESZY SIĘ TYLKO ROSJA.

Płot,
Mur,
Nie ochronił nawet Rzymskiego Imperium Hadriana…

BO TU TRZEBA WIARY 
WIARY WIĘKSZEJ I WSPANIALSZEJ NIŻ 
TĘPY FANATYZM SKURCZYBYKÓW Z ISIS.
NA POCZĄTEK NIE NALEŻY DAĆ SIĘ ZASTRASZYĆ.
MIMO OGROMU BEZMYŚLNEJ ZBRODNI!

Co się w Polsce dzieje? Nie walczyłeś, NIE MASZ PRAWA NOSIĆ ZNAKU POLSKI WALCZĄCEJ.

A okazuje się, że chłystek będący ministrem obrony narodowej jest mądrzejszy od Warszawskich Powstańców i za nic ma Ich zdanie i kpi sobie z Nich w żywe oczy, próbując narzucić Im swoją osobliwą narrację rzeczywistości.
Ale chłystek ów nie wie, że ma do czynienia z ludźmi, którzy wbrew pozorom, skutecznie przeciwstawili się zbrodniczym fantasmagoriom indywiduów takich jak Adolf Hitler, czy Józef Stalin.
I dlatego niech nie myśli chłystek ów Macierewicz, że zdoła on złamać kogoś takiego jak Powstańcy Warszawscy narzucając Im konieczność wymieniania nazwisk ofiar lotniczej katastrofy obok NAZWISK BOHATERÓW POWSTANIA.
Dodam też przy okazji, że jestem stanowczo przeciwny temu, by ludzie którzy nigdy za Polskę nie walczyli, mogli ot tak sobie nosić na piersi znak Polski Walczącej.
W każdym razie ja bym sobie nigdy na to nie pozwolił.
Zasada jest prosta: nie walczyłem o Niepodległość Polski, NIE MAM PRAWA NOSIĆ TEGO ZNAKU.

Misja Nikkondaha – Nassitius Va – część II

Zautomatyzowana misja obserwacyjna wyruszyła sześć dni po odebraniu pełnego raportu z misji Nikkondaha .
Automatyczny okręt miał kształt gigantycznego turkusowego sześcianu z jednym tylko odstępstwem od tej formy – niewielką owalną kapsułą wkomponowaną w jeden z rogów pojazdu. W kapsule umieszczono zahibernowanego Kapitana Nikkondaha.
Jego rola w tym przedsięwzięciu była ściśle określona – nie miał on odzyskać przytomności. Miał on natomiast być nieświadomym dawcą wskazówek. Serum prawdy i inne bioaktywne substancje, miały wywołać w nim nieodpartą chęć dzielenia się wszystkim tym o czym wiedział, a ściślej, co przeżył podczas spotkania z Kosmitami
(których kierujący misją konsekwentnie nazywali „obcymi”).
Turkusowy sześcian sześć minut po starcie zbliżył się do strefy, w której sonda Nassitius i statek Nikkondah napotkały Kosmitów. Kłopot polegał jednak na tym, że w owej owalnej kapsule zamiast Kapitana Okrętu Nikkondah znalazł się ktoś całkiem inny.
Człowiek ów nazywał się Vitallina Rumble Lasta i do tej pory zajmował się roznoszeniem gazet w dzielnicy, w której kapitan mieszkał.
Pech, albo szczęśliwy traf, chciał że znalazł się on pod domem Kapitana akurat wtedy, gdy podjechała tam rządowa limuzyna mająca odwieźć astronautę na miejsce startu.
I kiedy Vitallina zbliżał się do drzwi by wrzucić w skrzynkę poranną gazetkę, echo słonecznego rozbłysku dotarło do procesora komputera głównego pojazdu i zakłóciło jego percepcję. W efekcie, komputer pokładowy limuzyny, utracił część danych, zachowując jedynie informacje o czasie i miejscu spotkania. A że Vitallina wstrzelił się w ten czas idealnie, został przez pojazd zaabsorbowany. Z początku Vitallina próbował wyjaśniać sytuację, a nawet czynnie protestować, ale przetrącony program komputera nie uwzględnił dodatkowych danych i nieszczęsny doręczyciel gazet najpierw trafił na kosmodrom, a następnie został przejęty przez aparaturę wprowadzającą, by po jakichś trzech minutach, bez możliwości skutecznego protestu, zostać zahibernowanym.
W tym czasie Kapitan Nikkondaha próbował skontaktować się z bazą i biurem odpraw.
Dziwił się bowiem, że nikt po niego nie przyjechał, a czas startu zbliżał się nieubłaganie.
Jednak rozbłysk słoneczny sparaliżował zarówno łączność telefoniczną, jak i komputerową.
Tymczasem hibernatus owinięty pięknym skafandrem z emblematami pewnej znanej kosmicznej agencji został załadowny do kapsuły i po chwili znalazł się w obrębie okrętu skonstruowanego na bazie sześcianu.
Komputer odnotował załadunek i nakazał start.
I tak właśnie zaczęło się wydarzenie zwane później: Złotą Misją Vitalliny.

C.D.N.

Źle się na Świecie dzieje.

W Polsce rządzą ludzie gardzący Polakami mającymi inne poglądy.
W Rosji rządzi ktoś, komu zdaje się, że może wpływać na losy sąsiednich Narodów.
Unia Europejska przeżywa głęboki kryzys tożsamości.
Islamiści masowo zabijają i znieważają Europejczyków.
Stany Zjednoczone są w przededniu wyboru na stanowisko Prezydenta kogoś pokroju Putina albo Leppera.
Chiny tylko czekają na światową destabilizację, by na tym korzystać bez ograniczeń.
Nie trzeba zatem być geniuszem, żeby się domyślić, że Świat stoi na krawędzi chaosu.

Older posts Newer posts

© 2026 RobertGorczyński.pl

Designe By ilonaDESIGNGóra ↑